Moje trzydzieste urodziny

gru
1

No tak, stało się… mam 30 lat. Dziwne to uczucie, taki trochę konflikt w środku, bo ani na 30 się nie czuję, ani nie wyglądam (dają mi tu 25 – 26 lat :) ). Urodziny spędziłem z Bartkiem, z którym się od lat przyjaźnię i za którego pomocą i może nawet inspiracją do Londynu przyjechałem. Działo się sporo, napstrykałem mnóstwo zdjęć, z których część niniejszym prezentuję, w takim powiedzmy “fotoreportażu”.

Zacznę od tego, że urodziny planowałem obchodzić w sobotę, bo wiadomo, że tego dnia dostępność atrakcji rozmaitych jest znacznie większa, no i można sobie pozwolić na ciężką głowę niedzielnego poranka :) Wyszło jak wyszło, nie czas wchodzić w szczegóły.

Bartek zapytał, jak chciałbym spędzić urodziny. Odrzekłem, że niech coś wymyśli dla mnie w ramach prezentu. Oto, co wymyślił i co robiliśmy w niedzielę 28 listopada 2010 w Londynie:

Pierwszym etapem wycieczki była Tower of London, która znajduje się nad Tamizą, tuż obok słynnego mostu (na zdjęciu niżej). Twierdza była przez setki lat siedzibą władców Anglii, jedną z jej obecnych atrakcji jest Jewel House, czyli skarbiec z bezcennymi klejnotami, z największym diamentem świata – 530-karatową Gwiazdą Afryki, włącznie. Na terenie Tower mieszka sześć kruków, legenda głosi że jeżeli opuszczą one kiedyś twierdzę, Londyn zginie. Aby tak się nie stało spętano im skrzydła i są pilnie strzeżone.

Bartek chciał zasponsorować zwiedzanie, ale dotarliśmy na miejsce za późno. No cóż… innym razem się tam wejdzie. Obejrzeliśmy więc budynek z zewnątrz, padł nawet pomysł żeby pojeździć na łyżwach na lodowisku tuż obok murów warowni. Ale gdy sobie przypomniałem o swoich doświadczeniach z łyżwami to mi się odechciało momentalnie :) Tak prezentował się zamek w dniu moich trzydziestych urodzin:

Tower of LondonTower of London i lodowisko

Drugą atrakcją wieczoru był rejs statkiem wycieczkowym po Tamizie. Popłynęliśmy spod Tower pod samego Big Bena. Trwało to może z pół godziny, choć wydawało się, że minęła chwila. Wymarzliśmy porządnie na górnym, odkrytym pokładzie, ale było warto. Londyn pięknie wygląda nocą, fantastyczne oświetlenie sprawia, że niemal każde zdjęcie jest jak pocztówka. Warunki do fotografowania były fatalne, było zbyt ciemno, zimno i do tego bujało, stąd problemy z ostrością. No ale chyba jest co podziwiać, prawda?

Statek wycieczkowyTower BridgeH.M.S. belfastLondon EyeBig Ben

Stwierdziłem, że nie warto zbyt obszernie opisywać każdego zdjęcia. W końcu to obrazki, które chyba większość ludzi dobrze zna :)

Trzecią atrakcją moich urodzin była włóczęga po centrum Londynu. Graliśmy w gry wideo w wielkim salonie gier, podziwialiśmy świąteczne dekoracje na ulicach, zahaczyliśmy też o dwie tradycyjne brytyjskie knajpki, w których strzeliliśmy po piwku. Był pomysł, by skoczyć na jakiś film do kina, ale nie leciało akurat nic godnego uwagi, no i nadspodziewanie szybko zrobiło się późno. Było strasznie zimno, więc Bartek kupił sobie nowe rękawiczki, które kilka minut później już podarł. :)

Oto, jak wyglądało przedwczoraj centrum Londynu:

Carnaby StreetUlica w centrum Londynu

Później zaliczyliśmy jeszcze knajpę z indyjskim jedzeniem, zaopatrzyliśmy się w butelkę whisky i w ten sposób zakończyliśmy wieczór. Do pracy następnego dnia nie dałem rady pojechać :)

Aha… tak wyglądałem w dniu swoich trzydziestych urodzin (zdjęcie zrobione na statku na Tamizie, kolor usunięty z powodu czerwonego od zimna nosa :) , po lewej kawałek kaptura Bartka, który stwierdził, że beznadziejnie wyszedł na tym zdjęciu, więc go wyciąłem :P

Dzięki Bartku za urodziny. Doceniam starania ;)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

Leave a Reply