O dupie w pociągu

lut
1

Tak, to już drugi wpis dzisiaj. Prawem serii zdarzyła się dziś druga transportowa sytuacja, tym razem w drodze powrotnej z pracy. Zgoła inna od tej porannej :)

Wracając do domu zahaczyłem o Pimlico, dzielnicę w której mieszka mój znajomy. Posiedziałem u niego chwilę, wypiłem szklaneczkę dziesięcioletniej japońskiej (!) whisky i ruszyłem do domu. W metrze znowu czytałem Kinga, to grubaśna książka – ma 972 strony, więc jeszcze chwilę potrwa zanim ją skończę.

W czasie gdy zbliżałem się w okolice strony nr 600, na oparciu mojego siedzenia i częściowo na mojej prawej ręce, ciężko wylądowała czyjaś dupa (darujmy sobie poprawność) w białych spodniach. Zderzenie tej części ciała z moją ręką było częściowe, większość impetu przejęło bowiem dość wąskie oparcie. O bolesności tego wypadku zaświadczył pół sekundy później potok żeńskich, po angielsku wyrażanych słów w rodzaju “o fuck, my ass!” etc. Podobnie, jak reszta pasażerów tego wagonu uśmiechałem się pod nosem, nawet nie odrywając głowy od lektury. “Ot, kolejny londyński freak”, pomyślałem.

Chwilę później dziewczę skierowało na mnie swą uwagę. Jej nogi niemal położyły się na moich. Oderwałem się od lektury i spojrzałem na nią z rozbawieniem. Była kompletnie pijana, tzn. w takim stanie, że potrafiła nawiązać konwersację, ale wątpię by jutro pamiętała jej treść.

Spojrzałem ponownie na książkę, zastanawiając się, czy warto zwracać uwagę na mą sąsiadkę. Była bardzo ładna – to fakt (może nie “piękna”, ale na pewno ładna i zgrabna). W tej samej chwili nachyliła się nad moją książką i powiedziała, że tekst jest po polsku. Zapytałem skąd to wie, wszak nie widać było po niej słowiańskiego DNA, a i świetny akcent świadczył o jej raczej wyspiarskim pochodzeniu. Odpowiedziała, że też jest z Polski.

“Ya, right” – pomyślałem po angielsku i zapytałem w tym samym języku, jaka jest prawda. Wtedy powiedziała, że jest z Łotwy i że prawie jesteśmy sąsiadami, po czym podała dłoń i przedstawiła się jako “Miss Latvia”. Nie pozostałem dłużny, odwzajemniając uścisk ze słowami “Mister of Poland”. Współpasażerowie obserwujący całą sytuację z ledwie skrywanym rozbawieniem, w tym momencie zaczęli “wymiękać”.

W trakcie tej komicznej konwersacji, która trwała jeszcze kilka minut dowiedziałem się, że:

- dziewczę ma 20 lat (a myślałem, że więcej),

- jest w Londynie od 2 lat,

- naprzeciwko siedzi jej chłopak, który wstydzi się dziś do niej przyznawać,

- upiła się z powodu nowej pracy jako marketingowiec. (Dodała z dumą, że “od kelnerki do marketingowca”. Pomyślałem: “dziecko, co ty wiesz…”)

Zapytała w pewnym momencie, gdzie mieszkam.

Powiedziałem “tutaj” wskazując na wyłaniający się za oknem peron stacji Tooting Broadway. Powiedzieliśmy sobie “bye, bye” i wysiadłem.

Rozbawiony wysiadłem.

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

One Response to “O dupie w pociągu”

  1. Marcin mówi:

    100 pkt za tekst “Mister of Poland” :D

Leave a Reply