Wykop effect :)

mar
29

Serdecznie dziękuję za wszystkie Wasze wypowiedzi. Ktoś wrzucił poprzedniego mojego posta na wykop i efekt jest miażdżący, jeśli chodzi o statystyki. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się takiego zainteresowania :)

Dzięki takiemu “wykop effect” poczułem, że jest sens rozwijać tego bloga, założonego początkowo dla znajomych i rodziny, którzy chcą zobaczyć, co u mnie słychać.

Postaram się odpowiedzieć na kilka z Waszych komentarzy (co nie znaczy, że inne uważam za mniej wartościowe). Przy okazji zapraszam do przeczytania innych moich postów, utrzymanych w zdecydowanie pogodniejszym nastroju :)
@ konkretny (Praca w biurze? To ma być ambitny cel?)
Praca w biurze to nie tylko przewracanie papierków, takie coś obecnie wykonuję w UK i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. Zajmowałem się w Polsce najogólniej mówiąc reklamą / promocją, czyli wymyślałem i realizowałem kampanie reklamowe, działania PRowe, kampanie wyborcze etc. To też praca w biurze, która może być ekscytująca :)

@ Michał (Zapraszam Cię brachu na mój emigrancki blog (sorry za spam, ale nie ma nigdzie na Twym blogu PMki, lub Twego maila).)
Chętnie zajrzę na Twojego bloga, a jak jesteś w Londynie to nie problem i na piwko skoczyć jak coś :) Dla wszystkich chętnych mój e-mail: adamwlondynie@gmail.com

@ martusia (bo dupy wołowe jesteście. Ani ja, ani mój chłopak nie mamy znajomości, pochodzimy ze wsi…)
Ależ ja Ci gratuluję! Zauważ tylko proszę, że nie pisałem o wszystkich ludziach na Ziemi, ale o tych mitycznych “młodych, wykształconych”, o których pisał Puls Biznesu.

@ Karol (zupełnie się nie zgadzam. Obecnie jestem w Niemczech i wcale nie jest tak różowo. )
Pewnie, że nie jest. Przeczytaj inne posty z mojego bloga to się przekonasz. Np. tutaj: http://adamwlondynie.cba.pl/?p=163 Twierdzę, że tutaj jest po prostu łatwiej, a nie idealnie (choć swego czas usporo mnie kosztowało żeby przetrwać).

@ Tomek (wszystko do momentu wyjazdu za granicę wyglądało w moim przypadku identycznie.)
Jeśli przyjedziesz to odezwij się na maila, który podałem trochę wyżej. Może będę mógł coś pomóc, wytłumaczyć na początku.

@ bolek (jakoś nie biorę narkotyków przez pracę, pracuję w olbrzymiej firmie i nikt mi nie wbija noża w plery. kurde skąd wy bierzecie info o tych korporacjach?)
Ja też nie biorę, ale nóż mi wbijano, a takich co ćpają i chlają znam do dziś. A info o korporacjach biorę stąd, że w jednej pracowałem.

@ Jaco (Jedna uwaga…. dlaczego bohater opowieści chce tylko pracować w BIURZE ? Do cholery jasnej weźcie sobie wbijcie w łeb że normalne prace fizyczne też ktoś musi wykonywać !)
Masz rację w tym konkretnym zdaniu. W Londynie zapierdzielałem też fizycznie żeby przeżyć, więc do pracy fizycznej też mam szacunek. Choć powiedziałem sobie, że choćbym miał pod mostem mieszkać, to jej więcej nigdy nie będę wykonywał. Każdy ma plan na swoje życie, mój plan to na pewno nie praca fizyczna.

@ Roki (Probounuję założyć własną działalność i zobaczyć jak to jest)
Tak zamierzam zrobić. Nie lubię, gdy ktoś mówi mi, co mam robić (i do tego mówi to ktoś, kim pogardzam). Ale żeby mieć własną firmę to trzeba mieć kasę na start, a mój pomysł to nie spożywczak i wymaga sporo nakładów :) Oczywiście w Polsce firmy nie zarejestruję żeby nie płacić złodziejskich podatków.

@ Anonim (“Polska produkuje armię młodych frustratów – w tym jesteśmy najlepsi”. Zgadzam sie w 100 % czytając twój artykuł- jesteś stu procentowym frustratem -made in poland.)
Jeden ze znajomych powiedział, że pewnie po tym tekście zostanę królem frustratów. ;) Nie jestem aż taki przybity, po prostu czasem nie wytrzymuję, jak czytam info z Polski na różnych portalach. Nie ogarniam tego syfu i cieszę się, że jestem daleko. To jest mój sposób na frustrację, choć niektórzy nazwą mnie uciekinierem. Masochistą też nie jestem, więc wszelkie teksty o ludziah, którzy “walczą w Polsce o przetrwanie i sobie świetnie radzą” nie robią na mnie wrażenia. Jak ktoś chce przedzierać się przez życie, zamiast się nim cieszyć, to jego wybór.

@ Polak (nota do autora : ZMIEŃ STYL STRONY, błagam, gdyby nie te tło i czcionka to byś miał ze 3 razy więcej czytających. Nie da się tego normalnie czytać. Proponuję ciemny tekst na jasnym tle!)
Wiem, wiem, wiem i zgadzam się. Słyszałem to już od wieeelu osób. Zamierzam niebawem przenieść się na komercyjny serwer i zrobić bardziej rozbudowany i czytelny serwis / bloga. Cierpliwości plz :)

@ K. (Chciałabym mieszkać w Polsce i tutaj godnie żyć, ale z każdym dniem rośnie we mnie bezradność i dojrzewa we mnie myśl, by wyjechać.)
Dzięki wielkie za cały komentarz, nie tylko zaten fragment w nawiasie. Jedyne co mogę powiedzieć, to “wyjeżdżaj, nie marnuj czasu”. Łatwo nie jest na początku (przynajmniej mnie nei było), przez długi czas nawet były chwile, gdy nie miałem co jeść. Teraz jest ok, wyszedłem na prostą, czuję się bezpiecznie, chcę własną działalność otworzyć. Najważniejsze to złapać wiatr w żagle i się oddołować. Tego Ci życzę! :)

Dzięki wielkie i zapraszam do ponownych odwiedzin. Przy okazji, jeśli chcecie żebym napisał o czymś konkretnym (np. o jakimś miejscu w Londynie) to chętnie tam skoczę z aparatem i opiszę temat :) Śmiało piszcie na adamwlondynie@gmail.com :)

P.S  Proponuję żebyśmy przeszli na “Ty”, jeśli mogę prosić. Odzwyczaiłem się nieco od polskiego “paniania” :)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

9 Responses to “Wykop effect :)”

  1. Robert mówi:

    Kolego możesz załozyć konto na facebooku? tam znajdziesz jeszcze wiecej czytalników a i kontakt z toba bedzie lepszy poprzez to ze na biezaca bedziemy wiedzieli kiedy pojawil sie nowy wpis

  2. Przemek mówi:

    Przede wszystkim kup własną domenę – groszowy wydatek.

  3. admin mówi:

    Tak, zakup własnej domeny i konto na facebooku (specjalnie a potrzeby strony, a nie prywatne) w ciągu niedługiego czasu :)

  4. Aśka mówi:

    To jest tak przerażająca prawda, że nie wiem czy się śmiać czy płakać.
    Perspektywy pracy świetne, tylko że nie u nas, i nie bez doświadczenia i nie bez języków, a i najlepiej panna/kawaler dyspozycyjni 24h/d, a już w ogóle najlepiej jak potrafią wyżyć przez miesiąc za 2000zł/brutto.
    Idę na zajęcia, ktoś się przecież uczyć musi ;)

  5. M mówi:

    A ja mam prośbę w sumie. Jeśli już piszesz o wyjeździe głównie w samych superlatywach, to mógłbyś napisać jak udało Ci się wyjechać? Niedługo kończę szkołę, od zawsze marzyłem, żeby wyjechać z Polski, ale po prostu totalnie sobie tego nie wyobrażam, nie wiem nawet jak zacząć. Skąd wziąć pieniądze, gdzie się zatrzymać, jak sobie poradzić? Jak to było u Ciebie?

  6. admin mówi:

    @M: Tak, niebawem powstanie wpis o nazwie “Poradnik uciekiniera”, bo nie jesteś jedyną osobą, która o to pyta. Póki co, poczytaj sobie tutaj: http://adamwlondynie.cba.pl/?p=163

  7. Ania mówi:

    Cześć Adam,

    Pisze z taką ogromną prośbą- mianowicie właśnie pisze prace licencjacką, poruszam temat bezrobocia i masowych migracji polskich absolwentów wyższych uczelni- bardzo chciałabym zamieścić w cytatach oczywiście fragment Twojego bloga- akurat ten w którym opisujesz polskie realia jesli chodzi o zdobywanie pracy… Adres do Twojego bloga zamieszcze w przypisach i bibliografii rzecz jasna:) Czy wyrażasz na to zgode?? chcialam napisać do Ciebie wiadomość, ale nie moge dostrzec tu zadnych danych kontaktowych. Prosze o odpowiedz:)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania:)
    mail: 89sourire@wp.pl

  8. admin mówi:

    Cześć Aniu,
    Oczywiście korzystaj do woli ile chcesz :) Cieszę się, że może Ci to w czymś pomóc. Jeśli chcesz, pisz na adamwlondynie@gmail.com
    A tak w ogóle (adresuję to do wszystkich odwiedzających) to nie spodobało mi się tylko, że mój tekst skopiowano i umieszczono na różnych stronach w całości, co prawda z odniesieniem do bloga, ale z pogwałceniem prawa autorskiego. To było czyste chamstwo.

  9. Ania mówi:

    a to fakt… nawet na demotywatory.pl byl fragment…
    Bardzo dziekuje:) jakby cos bylo nie tak, to napisze:)
    pozdrawiam:)

Leave a Reply