Polskie piwo w Londynie

kwi
4

W niemal każdym małym londyńskim sklepie można znaleźć piwo z Polski. Królują marki należące do międzynarodowych koncernów, takie jak Żywiec, Tyskie, Lech, Okocim. Czasem można także znaleźć Żubra, Warkę, Dębowe Mocne i… PERŁĘ! :) Wpis z wykonanym przeze mnie obrazkiem fanowskim (+18 pfff :)

Nie wiem, czy istnieje gdzieś miasto podobne do Londynu, pod względem dostępności różnych gatunków piw z całego świata. Kulturowy miszmasz, charakterystyczny dla stolicy Zjednoczonego Królestwa, w naturalny sposób spowodował w handlu różnorodność, często egzotycznych, produktów. Pisałem dawno temu o plantain’ie, ale takich ciekawostek jest znacznie więcej – wystarczy wybrać się na zakupy, by zobaczyć w sklepie inne warzywa lub owoce, których nawet nazwa nie jest znana przeciętnemu Polakowi (w tym mnie). Identycznie jest z pozostałymi produktami, których dostępność w danym sklepiku jest zależna od narodowości = popytu okolicznych mieszkańców. Po jakimś czasie spędzonym tutaj, wiem gdzie kupić ogórki kiszone z beczki, śmietanę z Krasnegostawu, świeży polski chleb na zakwasie itd.  …no i .. polskie piwko :)

Na samym początku mojego pobytu w Londynie próbowałem piw z różnych zakątków świata. Po czasie subiektywnie stwierdzam, że najsmaczniejsze z nich to “Red Stripe” (piwo z Afryki, obecnie produkowane w UK, popijam je pisząc ten tekst :) ) oraz Guinness, którego miasto narodzin odwiedziłem :)

Warto w tym miejscu wspomnieć o “promocjach”, często spotykanych w londyńskich sklepach, czyli “5 za 6″. Wytłumaczenie banalne:  zazwyczaj piwo kosztuje 1 funta za sztukę, w “promocji” masz 6 piw za 5 funtów. W ponglisz funkcjonują z tej okazji zwroty nawiązujące, w rodzaju “skocz po promocję”, “wczoraj na grillu wypiłem dwie promocje” itd. Promocje wspomagają proces poznawania smaków piwa, przyczyniają się także do rozwoju relacji towarzyskich, ale o tym chyba nikomu mówić nie trzeba :)

Po jakimś czasie wrócił mi smak na polskie piwo. Kupowałem więc Tyskie, Żywca itp. ale przy takiej różnorodności jakiej doświadczyłem, smakowały mi identycznie. Sorry, wiem że kilka osób czytających ten wpis może się oburzyć, ale taka jest bolesna prawda…

Któregoś razu wstąpiłem do sklepiku na Streatham, gdzie znalazłem PERŁĘ – piwo z Lublina, od pokoleń smakowane przez piwoszy na wschodzie Polski, jedyne piwo regionalne w kraju, które nie dało się przegnać z rynku przez wielkie koncerny. A do tego przepyszne, wyraziste, przywołujące na myśl ocean dobrych wspomnień :) Od tamtej pory odwiedzam ten sklepik regularnie. :)

Całkiem niedawno lubelski browar został kupiony przez Amerykanów, ale marka tylko na tym zyskała. Pojawiły się nowe rodzaje PERŁY, w tym niepasteryzowana (przepyszna, hicior w knajpach np. na krakowskim Kazimierzu, gdzie byłem w grudniu 2010r.), firma zaczyna inwestować profesjonalnie w marketing i promocję (niekoniecznie opartą na dotychczasowym “guerilla marketing”), więc wygląda na to, że wszystko idzie w świetnym kierunku (ku uciesze prawdziwych piwoszy) itd. Przepraszam, jeśli w tym miejscu ktoś się oburza na mój zachwyt, ale to świadome i szczere przywiązanie do jednej marki (podobny efekt spotkacie u innych ludzi z Lubelszczyzny, zaręczam) :)

Dzisiejszy wpis powstał dlatego, że wykonałem jedno z projektowo – graficznych ćwiczeń i przypomniałem sobie, że jeszcze o Perle nie pisałem. Tzn. obrazek zrobiłem, czerpiąc garściami z jednego z tutoriali znalezionych w sieci.  A że tematem była butelka piwa…. :) Nie jest to może perfekcyjne wykonanie, ale poświęciłem sporo czasu, więc proszę oglądać do woli (klik otwiera w nowym oknie):

Perła

P.S. Powyższy wpis, podobnie jak obrazek, nie powstał w celach reklamowych, nikt mnie do tego nie namawiał, ani za to nie płacił. Wspieram swoją ulubioną markę piwa i tyle :)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

11 Responses to “Polskie piwo w Londynie”

  1. Mariola mówi:

    Piwko rewelacja! Pychota :-)
    A teraz pewnie czekasz na ofertę pracy z działu marketingu Browarów? ;-P

  2. Mariola mówi:

    a tak przy okazji – Perełka to jedna z rzeczy za która lubelaki tęsknia najbardziej ;-)

  3. Anonim mówi:

    Powiem tak: ofert pracy nigdy za wiele :) Ale obawiam się, że już mają szefa działu promocji i marketingu, więc na nic nie liczę :)

  4. Marcin mówi:

    Perła niezaprzeczalnie RZĄDZI, i t nie tylko na wschodzie Polski, zapewniam Cię :)

  5. Rafał G. mówi:

    Uhhh! Chętnie posmakowałbym afrykańskie piwko.
    Mój pierwszy kontakt z Perłą miał miejsce w słynącym z ciężkich brzmień lokalnych pubów.
    Pijąc go na przemian z Łomżą, szybko doszedłem do wniosku, że to jednak Perła jest wzorcem
    dla innych polskich browarów. Ku mojej uciesze szybko trafiło ono na sklepowe półki, co na Mazurach nie było tak szybkim faktem…

  6. Kamil mówi:

    No stary, zrobiłeś mi smaka tym afrykańskim piwem :D

  7. [...] Najlepszy to taki, który jest pulchny na środku (ma max 1 cm w najgrubszym punkcie), chrupki przy brzegach, ma złoty kolor i jest obficie posypany makiem i cebulą (choć znam takich, którzy lubią jedynie cebulowy posmak, samą zaś cebulę ściągają z wierzchu przed zjedzeniem). Świetnie smakuje popijany piwem „Perła”. [...]

  8. [...] serdelki i piwo, wszak z Wiedźminem tylko taki trunek pity być powinien Nie było niestety mojej ulubionej Perły, więc dziś zadowolę się Lechem. Nawiasem mówiąc, piwko dostałem w jakiejś nowej promocyjnej [...]

  9. sleett mówi:

    Wszystko pieknie, ladnie, tylko ze Red Stripe jest z Jamajki, kraju ktory na 100 procent w Afryce nie lezy :-)
    Pozdrawiam,
    Piotrek.

  10. admin mówi:

    Fakt. Jamajka Panie Sokole Oko :)

Leave a Reply