Zrób sobie cebularza

kwi
20

Na fejsbuku mój kolega Bartek S. (emigrant, jak ja, choć w Irlandii) wspomniał, że brakuje mu za granicą smaku lubelskich cebularzy i Perły. Wpis więc o tym, co to jest cebularz, skąd się wziął i dlaczego jest taki wspaniały. A na końcu przepis od Bartka mamy, która cebularze zawodowo wypiekała przez 30 lat. Rozgrzewajcie piekarniki :)

Tło

Przez całe wieki około połowę mieszkańców Lublina, stolicy Lubelszczyzny,  stanowili Żydzi. Kultura ich kwitła, mieli własną (pierwszą w Europie) uczelnię talmudyczną, synagogi, swoje dzielnice, mikro świat.  Choć społeczność była oddzielona, choćby staromiejskim murem, to i tak oddziaływała kulturalnie, społecznie i oczywiście kulinarnie na pozostałą część mieszkańców – Polaków, i przedstawicieli innych narodowości (wszak Lublin to miasto kilku kultur). Jak łatwo się domyśleć, kres społeczności przyniosła II Wojna Światowa. Żydowskich mieszkańców Niemcy wymordowali w obozie koncentracyjnym na Majdanku, a ich dzielnicę zrównali z ziemią. Teraz na miejscu dawnego serca żydowskiego świata jest dworzec PKSu oraz parking na placu Zamkowym, a jedną z niewielu pozostałości dawnej żydowskiej architektury jest na terenie wspomnianego dworca murowana studnia.

Obecnie trwa swoista moda na „żydowskość”. Na Starym Mieście jest prześwietna restauracja „Mandragora” serwująca dania z kuchni żydowskiej i organizująca koncerty muzyki klezmerskiej, przez lata zaś popularny był lokal „Szeroka 28” (nazwa od zlikwidowanej przez hitlerowców ulicy i mieszkania, w którym mieszkał słynny wśród Żydów „Widzący z Lublina”).

Temat żydowskiego dziedzictwa Lublina i Lubelszczyzny zapełnił już niejedną książkę i rozprawę naukową, ja tylko pokazuję naprawdę maleńki fragment na potrzeby tego wpisu. Rzecz bowiem w tym, że będący tematem przewodnim CEBULARZ wywodzi się z kultury żydowskiej. Pierwsze historyczne wpisy na jego temat pochodzą dopiero z XIX wieku, ale od kiedy jest wypiekany, tak naprawdę nie wiadomo.

Cebularz wrósł w Polską kulturę, dołączył do tej szczególnej lubelskiej kuchni, której smaki pochodzą, tak jak mieszkańcy tej części Polski, z różnych części Europy i Azji. Mamy więc wpływy „ruskie”, tatarskie (do dziś można znaleźć całe wioski Polaków tatarskiego pochodzenia), ale także i żydowskie.

Co to jest ten cebularz?

To słony, pszenny, drożdżowy placek, w wielkości zależnej od producenta (przeważnie ok. 15 – 20 cm średnicy) z cebulą i makiem na wierzchu. Wypiekany w chyba każdej lubelskiej piekarni, dostępny w każdym spożywczym sklepie i piekarni na terenie Lubelszczyzny oraz w miastach satelickich (czyli tam, gdzie mieszka wiele osób pochodzących z Lubelszczyzny) typu: Warszawa. Jak cebularz wygląda, każdy widzi, lub zobaczyć może:

Cebularz

Najlepszy to taki, który jest pulchny na środku (ma max 1 cm w najgrubszym punkcie), chrupki przy brzegach, ma złoty kolor i jest obficie posypany makiem i cebulą (choć znam takich, którzy lubią jedynie cebulowy posmak, samą zaś cebulę ściągają z wierzchu przed zjedzeniem). Świetnie smakuje popijany piwem „Perła”.

Cebularza można jeść na zimno i bez dodatków (prosto ze sklepu czy piekarni), na gorąco z dodatkami np. ketchup (sposób często spotykany w sklepikach szkolnych), przekrojony z masłem i nadzieniem jak kanapka i na każdy inny sposób, jaki przyniesie fantazja.

Jest to produkt genialny w swej prostocie, a z odpowiednią promocją może stać się (i powinien!) marką światową wśród szybkich przekąsek. Cebularz od 2007 roku jest wpisany na listę produktów regionalnych.

Swego czasu pisałem recenzje kulinarne do jednej ze znanych gazet, a po tym, gdy zaproszono do udziału w kulinarnym projekcie marketingowym Lublina, wypowiadałem się o cebularzu na antenie Radia Lublin. Obecny podczas tej audycji był m.in. także ówczesny dyrektor promocji w Kancelarii Prezydenta Lublina, który planował szersze promowanie cebularza w Polsce i na świecie. Były wybory, roszada stołków i niestety, póki co, o cebularzu cicho. A szkoda…

Mama Bartka, która pracowała w piekarni przez dziesięciolecia, gdzie zajmowała się także cebularzami, zdradziła własny przepis na ten genialny specjał. Proszę korzystać do woli i wypiekać, wypiekać, wypiekać (jednocześnie proszę o powstrzymanie się przed kopiowaniem całego tekstu z mojego bloga).

SMACZNEGO (klik otwiera w nowym oknie)!

Przepis na cebularza

P.S. Niebawem dostanę przesyłkę od rodziny w Polsce. Zgadnijcie, o co poprosiłem :)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

4 Responses to “Zrób sobie cebularza”

  1. Bartłomiej mówi:

    Hehe, już wysyłam podziękowania ;) A tak na serio, może to nie jest jej własny przepis, bo któż może sobie rościć prawo do zawłaszczenia cebularza, toć to nasze wspólne lubelskie dobro. W każdym razie przepisu tego używa do wypieku ;) Oj, chyba na weekendzie upiekę sobie pysznego cebularza ;)

  2. Marcin mówi:

    Kurczę, nie jadłem cebularzy od końca liceum, uwielbiam je, szczególnie po wcześniejszym podgrzaniu, smarujemy ketchupem i wcinamy. Genialnie proste i smaczne! Dzięki za przepis, w najbliższym czasie biorę się za wypieki!

  3. Rysiek mówi:

    Pisałeś że dostałeś dużo listów, niestety nie znalazłem nigdzie twojego adresu mailowego.
    Jak się z Tobą skontaktować aby porozmawiać bez świadków?

  4. admin mówi:

    Hej, pisz na adamwlondynie@gmail.com
    Maila podawałem w komentarza, więc pewnie dlatego nie widziałeś.

Leave a Reply