Corpus Christi w Polsce. Spojrzenie oczami londyńskich studentów

cze
23

Od kilku dni, największe polskie miasta odwiedzają londyńscy studenci dziennikarstwa w ramach Agorowego projektu medialnego “Misja21″. Przyjechali, by oceniać przygotowania naszej ojczyzny do Euro2012, poznać kulturę, ocenić obyczaje, ofertę turystyczną itd. Dziś na blogu akcji piszą o zderzeniu z polskim Bożym Ciałem, czyli Corpus Christi. Ciekawe wnioski :)

Akcję obserwuję od jej początku, jak przystało na kogoś z tego dziwnego kraju, w którym duma i patriotyzm mieszają się z kompleksami i obawą “jak widzi nas świat”.

Całe przedsięwzięcie polega na tym, że do 21 miast największych miast Polski Agora (wydawca Gazety Wyborczej) zaprosiła studentów z City University London. Każde z nich dostało do opisania jedno z nich, które podczas EURO2012 niechybnie zostaną odwiedzone przez tłum turystów, bez względu na to, czy w danym mieście będą rozgrywane mecze.

Od kilku dni goście z UK dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat Polski, Polaków, polskiego jedzenia, obyczajów, transportu, rozrywek, atrakcji itd. na łamach “Gazety Wyborczej” i portalu “Gazeta.pl”. Stworzono też profil na Facebooku (w jęz. polskim), kanał na youtube i twitterze (useless więc nie linkuję) i co najważniejsze: anglojęzyczny blog akcji. Młodzi ludzie blogują codziennie, więc do czytania jest sporo. Mnie oczywiście, z racji pochodzenia, najbardziej interesuje, co do powiedzenia na temat Lublina ma Christopher Dodd, z którym nawiązałem kontakt jeszcze przed jego wyjazdem do Polski i wstępnie ustawiłem się na piwko w Londynie po powrocie.  Ciekawe jakie będzie miał nieoficjalne / pozablogowe opinie :) Czytam też równie interesujące relacje z innych miast.

Dziś na tapecie blogerów z Londynu jest Boże Ciało, polska obyczajowość i obrzędowość religijna. To co piszą niezależnie od siebie z różnych miast, jest niezwykle interesujące. Zwraca uwagę zwłaszcza obserwacja dotycząca fasadowości polskiego katolicyzmu i odchodzeniu od religijności przez młodych Polaków. Wbrew tym lansowanym przez kościół katolicki spędom w rodzaju “przechodzenie przez bramę – rybę” w Lednicy.

Fragmenty niektórych wpisów tłumaczę poniżej:

Sam Kennelly (Rzeszów): Wczoraj rozmawiałem z dwójką młodych ludzi z Rzeszowa. Zapytałem ich, co będą robili podczas jutrzejszego Bożego Ciała. Jeden z nich odpowiedział: “Hmm, będę spał. Nie interesuje mnie to, co będzie działo się jutro”. Zapytałem, co ogólnie mają do powiedzenia o kościele. “Nie interesuje mnie to. Nie wierzę w Boga.” Czy wielu młodych ludzi z Rzeszowa to chrześcijanie? “Nie. Kościół stracił z nami kontakt”.

To straszna myśl, ale czy się to komuś podoba czy nie, kościół może się skurczyć,  tracić na znaczeniu, lub nawet zniknąć w Rzeszowie i w Polsce. Identycznie dzieje się w wielu miejscach w UK (…)

Christian Jensen (Gorzów Wielkopolski) Zauważyłem, że wśród uczestników (procesji) większość była po 40-tce, były też dzieci, które przyszły z nimi. W tłumie odnalazłem jednego z kilku obecnych młodych ludzi, Matina (Marcina?) i zapytałem, czemu tak jest:

“Młodzi ludzie nie są religijni, to tylko sprawa starszych pokoleń. Większość z nas tylko “wierzy” ponieważ jest to część codzienności, w której wyrośliśmy, coś co powinniśmy robić. Wielu z nas (młodych ludzi) ma dość kościoła, który miesza się w politykę i nasze prywatne sprawy; aborcja na przykład jest takim problemem dotyczącym młodych ludzi”

Kamilla Nyegaard-Larsen (Łódź): (…) Niektórzy padli na kolana, podczas gdy inni pochylili głowy w modlitwie. I wtedy mnie to uderzyło: w zasięgu wzroku było tylko kilka młodych osób. Wyglądało to tak, jakby zaginęło całe pokolenie. Ludzi pomiędzy 20 a 30 rokiem życia nie dało się znaleźć.

Wtedy przypomniałam sobie fragment rozmowy z poprzedniego wieczoru. Byliśmy w bardzo popularnym łódzkim klubie, gdy ktoś zapytał co zamierzam robić jutro, gdy wszystko będzie zamknięte. Powiedziałam, że zamierzam zobaczyć procesję Bożego Ciała, na co przynajmniej 3 osoby parsknęły i pokręciły głowami.

“Dlaczego idziesz to zobaczyć? To tylko tłum idących ludzi.”, powiedział jeden z nich. Zbiło mnie to z tropu, bo wcześniej mi mówiono, że w 90% Polska to kraj katolicki. Powiedziałam im o tym, co słyszałam, a oni skomentowali,, że liczby nie mówią nic o prawdziwym życiu w Polsce.

Powiedzieli, że sami są katolikami, ale w większości dlatego, że w tym urośli i tego uczyli się w szkole. Większość w ogóle nie praktykuje religii.

To tłumaczy, dlaczego prawie nie było młodych ludzi podczas dzisiejszych uroczystości, ale dalej zastanawiam się czy to źle, czy dobrze dla Polaków i Polski.


Takich komentarzy można znaleźć jeszcze kilka w innych blogach  z projektu “Misja21″.

Mnie to prywatnie cieszy, bo to jest tak jakby spełniało się to co już kilka lat temu mówiłem ludziom w Polsce. Mianowicie, że za 20 – 30 lat w budynkach dzisiejszych kościołów powstaną mieszkania, puby i dyskoteki. Tak już teraz dzieje się w Londynie.

Czy to dobrze dla Polski? Chyba tak. Może, gdy Polacy zaczną twardo stąpać po ziemi i brać pełną odpowiedzialność, za to co robią i myślą, to pozbędziemy się tych smutnych twarzy na ulicach i zbiorowego dupościsku.

Amen.

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

8 Responses to “Corpus Christi w Polsce. Spojrzenie oczami londyńskich studentów”

  1. maciek mówi:

    No właśnie, fasadowa powierzchowność. To bardzo ciekawe, gdy spojrzy ktoś z zewnątrz. Dobry tekst.

  2. Bartłomiej mówi:

    Adam, nie wierzę że dojdzie aż do takich skrajności, by kościoły pozamieniano na domy, czy dyskoteki, aczkolwiek muszę przyznać, że akustyka w takich budynkach jest niezła ;) Podejrzewam, że KK przetrwa jako coś niszowego.

    Osobiście otwarcie przyznaję się, że w Boga nie wierzę, mój racjonalny umysł tego nie ogarnia, dla mnie wyznacznikiem są suche fakty. Wracając jednak do meritum, liczby, liczbami, ale należy na nie patrzeć z innej perspektywy, sporo osób w Polsce przyznaje się do tego, że wierzy w Boga albo też, że jest katolikami, i tutaj w rzeczy samej statystyki nie kłamią, to się raczej nie zmienia. To co się zmienia? Stosunek do KK, który to młodzież ma, ujmując kolokwialnie, w dupie, KK im jest potrzebny ze względu na przywiązanie do tradycji – chrzciny, śluby i tym podobne, gdy rodzina ma pretekst aby się spotkać. Podobnie jest za granicami naszego porąbanego kraju. Ludzie może nie chodzą do kościoła, nie są religijni, ale dalej “bawią się” w śluby kościelne. Młodzież ma KK w dupie bo światopogląd reprezentowany przez “czarnych” kłóci się z jej własnym spojrzeniem na świat. Nie utożsamiałbym tego z porzuceniem wiary w Boga, raczej bym to określił buntem wobec instytucji, którą jest KK. Większość tych osób mocno krytykuje działania Kościoła, nie praktykuje obrzędów, ale gdzieś tam jednak dalej wierzy. To jest właśnie moim zdaniem sedno tego co odzwierciedla statystyka w Polsce, a reakcja tych Brytyjczyków na obraz w Polsce też mnie nie zdziwiła, bowiem oni również mają stereotypowy wizerunek katolika, osoby mocno religijnej i praktykującej.

    Mam nadzieję, że w przyszłości wpływ Kościoła na rzeczywistość w Polsce będzie marginalny, bo nie jest to korzystne dla nas. A to czy ktoś wierzy lub też nie, cóż nie moja sprawa, jak ktoś chce wierzyć w zabobony to jedyne co mogę powiedzieć to, że żyjemy w wolnym kraju i to jest jego lub też jej wybór, który zamierzam uszanować. Tak jak mi się nie podobają próby nawracania mnie na wiarę w Boga, tak uważam, że nie ma sensu nikogo przekonywać, że Boga nie ma. Jeśli wzajemnie zaakceptujemy własne poglądy, myślę że da się dojść do porozumienia, a z doświadczenia wiem, że nie jest to łatwe ;)

  3. admin mówi:

    Bartku. Czas pokaże. Moim zdaniem lawina ruszyła i nic już jej nie zatrzyma.

  4. ProTerran mówi:

    Ludzie, którzy uważają, że kościół ma zgubny wpływ na społeczeństwo, nie mają pojęcia o czym piszą. Religia, tak jak wiele innych zjawisk występujących w przyrodzie, nie znosi próżni. Jak kościół z czasem zacznie tracić wpływy, to w jego miejsce wejdzie inna religia – np. tak jak to powoli, ale metodycznie odbywa się w zachodniej europie – muzułmanizm, religia, która jest zaprzeczeniem naszej cywilizacji.

    Jeśli nie zdarzy się coś przełomowego w europie (co jest mało prawdopodobne, kolejny Hitler pewnie już gdzieś tam czeka), to nie minie 20 lat. a zacznie powstawać prawo zgodne z szariatem, które będzie wymuszać na społeczeństwie zachowania i obyczaje zgodne z kulturą muzułmańską.

    Dla mnie postawa, którą prezentują w większości młodzi Polacy jaki i postawa autora tego bloga, to kosmopolityczny prowincjonalizm najgorszego sortu, który objawia się tym, iż ludzie uważają, że wiara w Boga to obciach i świadectwo ciemnogrodu, gdy tymczasem, pospolity mieszkaniec cywilizowanego świata, który nie objawia oznak totalnego prowincjonalizmu, traktuje religię jako coś wartościowego (i nie mam tu na myśli tylko religii chrześcijańskiej), tradycyjnego, określającego jego korzenie kulturowe oraz cywilizacyjne. Dla takich ludzi wiara w Boga nie jest powodem do wstydu, ale właśnie do dumy!

    Ale, aby to wiedzieć, trzeba mieć szersze horyzonty, aniżeli te, które wytycza Gazeta Wyborcza swoim młodym wykształconym czytelnikom z dużych miast…

  5. Bartłomiej mówi:

    @ProTerran – Nie zgadzam się z określeniem, że islam (nie ma religii muzułmańskiej) jest religią, która jest zaprzeczeniem naszej cywilizacji.

    Po pierwsze islam istnieje od dawna i w przeszłości wnosił o wiele większy wkład w dorobek cywilizacji na Świecie niż chrześcijaństwo (np. w średniowieczu). Poza pewnymi historycznymi wyjątkami, jest religią, która pokojowo współistniała obok chrześcijaństwa (np. w Imperium Osmańskim). Twoja ocena islamu jest stereotypowa i powierzchowna jak spojrzenia na katolicyzm wspomnianych Brytyjczyków.

    To o czym piszesz to skrajna odmiana islamu, która się rozprzestrzenia bo są ku temu sprzyjające warunki. Islam w oczach wyznawców, jest odpowiedzią na niesprawiedliwość jaka dotyka ludzi. Jest odpowiedzią na frustrację na bliskim wschodzie, odpowiedzią na wrogą islamowi politykę Izraela i USA. Ci ludzie postrzegają islam jako rozwiązanie ich problemów (jakże błędne to postrzeganie) a “Zachód” nic nie robi by zmienić swoje zachowanie. Islam jest tylko narzędziem a nie problemem, tak jak noże służą do krojenia a nie zabijania tak islam nie jest wrogi sam w sobie, problemem jest nadinterpretacja Koranu w rękach nieodpowiednich ludzi. Islam może jest popularny bo nie jest oderwany od rzeczywistości tak jak chrześcijańska religia.

    Problem twojego myślenia tkwi w tym że przez to co napisałeś podzieliłeś wyznawców na tych dobrych (chrześcijan) i tych złych (muzułmanów). Przestań bo to tylko powoduje zaognienie sporu. Mieszkam w UK w rejonie gdzie na co dzień spotykam się z problemem sporu religijnego (Belfast, Irlandia Północna) i wiesz do jakich wniosków doszedłem? Religia to tylko przykrywka w tym sporze, zresztą taka sama jak wątek nacjonalistyczny. Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o równe traktowanie i pieniądze. Nic więcej.

    Osobiście chętnie widziałbym świat bez religii, ale wiem że to nie jest możliwe, ponieważ Ludzie nie są do końca racjonalnie myślącymi istotami.

  6. ProTerran mówi:

    @Bartłomiej
    Zgoda, islam miał duży wpływ na naukę do czasów średniowiecza, co więcej, w tych czasach nadal mentalnie tkwi. Ale mniejsza o to, bo nie jest to istotne. Błędnie odczytałeś mój komentarz. Nie mam nic przeciwko islamowi, i wcale nie dzielę religii na dobre i złe. Stwierdziłem tylko prosty fakt, że religia chrześcijańska oraz islamska są do siebie nie przystające, tzn diametralnie od siebie się różnią pod względem postrzegania wartości. Możesz się z tym nie zgadzać, ale to nie zmieni rzeczywistości.

    Dalej, poruszyłem problem rugowania chrześcijaństwa, który musi prowadzić do ustanowienia na tych obszarach innej religii. Nie ma na ziemi takiego miejsca, gdzie społeczeństwo byłoby w 100% laickie. W imię czego robi się te zabiegi? W czym chrześcijaństwo jest takie złe, że nagle wszystkim postępowo myślącym ludziom zaczyna przeszkadzać?

    “Osobiście chętnie widziałbym świat bez religii, ale wiem że to nie jest możliwe, ponieważ Ludzie nie są do końca racjonalnie myślącymi istotami.”
    Zgoda w 100%, z tą różnicą, że ja uważam, iż osoby, które mienią się jako racjonaliści, z reguły nie mają z nią nic wspólnego…

  7. Marcin mówi:

    Świetny wpis! Bardzo dobrze oddaje fasadowość polskiego katolicyzmu. Dodałbym jeszcze od siebie, że nawet Ci praktykujący, zasuwający na przykład na “bożociałowe” (“bożocielne? ;) ) procesje to niestety w przytłaczającej większości tłum zakłamanych hipokrytów, pobożnych na pokaz, a w życiu codziennym nie stosujących się praktycznie w ogóle do zasad, wyznaczanych przez ich religię. Zwykła obłuda.

  8. Bartłomiej mówi:

    @ProTerran

    “Stwierdziłem tylko prosty fakt, że religia chrześcijańska oraz islamska są do siebie nie przystające, tzn diametralnie od siebie się różnią pod względem postrzegania wartości. Możesz się z tym nie zgadzać, ale to nie zmieni rzeczywistości.”

    Nieprawda, po pierwsza jedna od drugiej się wywodzi, po drugie jeśli przyjrzeć się wartościom jakie prezentuje islam to obie mają ze sobą wiele wspólnego. Problemem, jest nadinterpretacja koranu, a w zasadzie niektórych jego zapisów stąd są usilne próby celowego przeciwstawienia sobie obu religii i widać to po obu stronach konfliktu. Po obu stronach próbuje się zaszufladkować wyznawców jako dobrych i złych, ale podobnie jak chrześcijaństwo jest niejednolite tak i wśród wyznawców islamu są głębokie podziały. Co się udało ekstremistom to że obecnie zachód w mniejszym lub większym stopniu postrzega islam jako coś złego, obcego coś co próbuje zniszczyć zachodnią cywilizację co jest głupotą. Czytając twój wpis dostrzegam takie samo błędne postrzeganie i szufladkowanie islamu. Z drugiej strony to tak samo można oceniać chrześcijaństwo przez pryzmat armii zwolenników Rydzyka, co może być krzywdzące dla reszty osób które potępiają jego działania a są wyznawcami katolickiej religii.

Leave a Reply