Costa Man made my day

lip
22

Przed głównym wejściem stacji London Victoria jest taki mały placyk, na którym ludzie stoją i palą papierosy, czekają na kogoś itd. Znajduje się tam też budka sieci Costa Coffe, gdzie dość często kupuję gorącą czekoladę w drodze do pracy. Już mnie tam znają :)

Śmiem twierdzić, że ten placyk przez Victorią to jedno z najlepszych miejsc w Londynie, gdzie można prowadzić “drobną” działalność handlową. Codziennie przechodzą tamtędy ogromne ilości ludzi. Dlatego przy placyku są sklepy, knajpy, podobnie jest zresztą w budynku stacji, który bardziej przypomina galerię handlową niż punkt przesiadkowy. Placyk to także świetna przestrzeń do prowadzenia najróżniejszych akcji promocyjnych. Ostatnio firma produkująca jedzenie z soji przez tydzień rozdawała torby śniadaniowe. A w nich mleko sojowe, torebki herbaty, jogurt sojowy. Smaczne to było, całe biuro w którym pracuję, zajadało się zdrowo :)

Każdego dnia jestem tam dwa razy, w drodze do i z pracy. Jakby ktoś chciał się ze mną spotkać to zapraszam od poniedziałku do piątku w godz. 7:07 – 7.13 oraz 18.46 – 18.50. Szukajcie przystojniaka z papierosem  hahaha :D

Średnio 2 – 3 razy w tygodniu kupuję w budce Costa średniej wielkości kubek z gorącą czekoladą, którą potem popijam w metrze, czytając jednocześnie książkę czy gazetę. Czekolada z Costy jest najlepsza w Londynie, wiem co mówię, bo próbowałem różne inne np. ze Starbucksa (lurowata). Zawsze biorę tę czekoladę dodatkowo posypaną z wierzchu sypką czekoladą. Koszt: £2.50.

Wstępuję tam od miesięcy, więc obsługa mnie już rozpoznaje, zwłaszcza jeden koleś, który ma zmianę prawie zawsze o “mojej” porze. Nie wiem skąd pochodzi, ale po wyglądzie stawiam na Indie i okolice. To nawiasem mówiąc nic szczególnego, bo większość pracowników obsługi w sklepach, knajpach, kawiarniach (ale nie w pubach) w Londynie ma ciemniejszy kolor skóry i rysy wskazujące na Azję.

Dziś miała miejsce zabawna sytuacja, bo podszedłem pod budkę i zobaczyłem go na zewnątrz, popijającego kawę i bez stroju firmowego. Zapytałem więc, czy spóźnił się do pracy. Na to mi odpowiedział, że nie, jest tylko przelotem bo go wysłali tego dnia do jakiegoś innego punktu Costy. Zanim zdążyłem zamówić czekoladę, to on sparodiował mnie i do swoich kumpli za ladą powiedział “Medium hot chocolate please!”, czyli dokładnie w ten sam sposób, w jaki ja to robię, gdy zawsze zamawiam. Wszyscy zaczęli się śmiać, cała zresztą wymiana zdań była pełna śmiechu i uśmiechów. Odebrałem swoją czekoladę, do której gratisowo mi dorzucili bitą śmietanę, pożyczyliśmy sobie miłego dnia i poszedłem do metra.

Lubię takie zabawne interakcje z ludźmi w Londynie. Zawsze pełna kultura, uśmiech na twarzy, niewymuszona rozmowa, zero dupościsku tak charakterystycznego dla tych szarych nieszczęśliwych mas w Polsce.

Teraz sobie piszę tego posta i uśmiecham się pod nosem. Costa Man made my day :)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

One Response to “Costa Man made my day”

  1. szymon mówi:

    [Komentarz usunięty.] Sorry, ale nie dam się nikomu obrażać. Adam

Leave a Reply