Poradnik Uciekiniera – “Mieszkanie” (cz.3.)

wrz
30

Postanowiłem napisać trzecią część Poradnika skierowanego do wszystkich, którzy myślą o przeprowadzce do Londynu.  Dziś temat mieszkań, czyli gdzie się podziać po przyjeździe.

W poprzednich odcinkach Poradnika Uciekiniera pisałem o zdrowiu i szukaniu pierwszej pracy. Zanim zaczniesz na poważnie myśleć o szukaniu lokum, najpierw załatw sprawy zdrowotne i poszukaj pracy jeszcze w Polsce. Kiedy będziesz wiedzieć w jakiej okolicy masz pracę – zacznij rozglądać się za pokojem.

Kluczową sprawą jest to, czy chcesz mieszkać samemu, czy z kimś innym w pokoju. Drugie rozwiązanie wychodzi w ostatecznym rozrachunku taniej, ale wiadomo – nie każdy jedzie z partnerką / partnerem lub niekoniecznie musi mieć ochotę słuchać czyjegoś chrapania i innych takich :)

Można oczywiście znaleźć pokój już przez kogoś obcego zamieszkiwany, ale ryzyko jest zbyt duże, bym mógł to komuś polecać.

Na potrzeby tej części poradnika opiszę sytuację osoby, która przeprowadza się do Londynu samemu i znalazła wcześniej pracę w 3 strefie Londynu.

Strefy

Krótkie wyjaśnienie, co to są te strefy i z czym to się je. Otóż Londyn podzielono komunikacyjnie “okręgami”. Wyobraźcie sobie taflę wody, do której ktoś wrzuca kamyk – strefy Londynu rozkładają się jak okręgi powstałe w wyniku tego uderzenia, a środek to centrum Londynu, czyli strefa pierwsza. Im bliżej do centrum tym drożej – to ogólna zasada dotycząca cen w sklepach, biletów na metro, kosztów wynajmu mieszkań, podatków itd. Polacy w Londynie zazwyczaj mieszkają w strefie 3 lub 4, dzielnice najpopularniesze wśród nowej emigracji to (zachód, północny zachód) Ealing, Acton, ale też (południe, południowy wschód) Streatham, Balham, Tooting, Mitcham. Stara, wojenna i powojenna emigracja zamieszkuje w dzielnicy Hammersmith, obecnie dość drogiej. Przedstawiciele naszej nacji rozsiani są ogólnie mówiąc po całym mieście, ale w tym miejscach, które wskazałem, jest nas najwięcej. Rozsądnie jest znaleźć mieszkanie w jak najbliższej odległości od pracy, maksymalnie o 1 strefę dalej. Dzięku temu sporo oszczędzasz, bo im więcej stref pokonujesz, tym więcej płacisz za bilet tygodniowy lub miesięczny. A jeśli jest to ta sama strefa, to spokojnie możesz używać samych autobusów, co wychodzi śmiesznie tanio. Ja na przykład mieszkam w strefie trzeciej, pracuję też w trzeciej, ale pokonuję do pracy trasę przecinając “okręgi” po średnicy, czyli pokonuję strefy: 3(start), 2, 1, 2, 3(meta). Taka “przyjemność” (bilet na strefy: 1,2,3) kosztuje mnie ponad 30 funtów tygodniowo, czyli dużo… no i zajmuje mi to ponad 1 godzinę w jedną stronę.

Strefy są doskonale widoczne na mapie metra, którą zobaczyć możesz np. w tym pdfie.

Tematem komunikacji zajmę się dokładniej w osobnej części poradnika, teraz wracamy do mieszkań.

Adresy / kody pocztowe

Masz więc obiecaną pracę w 3 strefie. Pracodawca podał adres i kod pocztowy firmy, więc chcesz znaleźć chatę w okolicy. Załóżmy, że ta firma to Policja, komenda na Ealingu :) Kod pocztowy to W5 5SJ. Wystarczy, że w Google wrzucisz ten kod i otrzymasz od razu precyzyjne wskazanie miejsca na mapie. Tak właśnie działają brytyjskie kody pocztowe, zupełnie inaczej niż polskie. Kod jest bowiem przypisany do konkretnej dzielnicy (W5) i określonego w niej miejsca, ulicy (5SJ). Ćwiczeniowo sprawdźcie, kto mieszka pod tym kodem: SW1A 1AA :)

Szukanie mieszkania

Naturalnie najlepiej byłoby zatrzymać się u kogoś znajomego i szukać na spokojnie, choć przez te 2 tygodnie. Ale jeśli nie masz innej możliwości, musisz znaleźć coś od razu gotowego po przyjeździe. Hotele są piekielnie drogie, więc załatw to porządnie!

Przede wszystkim zacznij szukać co najmniej 2 -3 tygodnie przed przyjazdem. Zupełnie podstawowy internetowy adres z mieszkaniami to http://www.gumtree.com/london

Nie będę szczegółowo opisywał klikania po wyszukiwarce na gumtree, bo to chyba zbyt banalne.

Na potrzeby tego wpisu szukamy pokoju jednoosobowego w dzielnicy Ealing.  W wynikach wyszukiwania istotna będzie data, od której pokój jest dostępny, jego wielkość, zdjęcia, cena, jaki depozyt, ewentualne dodatkowe opłaty, opis całego mieszkania (ile łazienek, wielkość kuchni, wyposażenie), ile osób mieszka i z jakich krajów, czy jest ogród, opis okolicy, odległość od najbliższej stacji metra / przystanku autobusowego.

Po kolei:

Data dostępności – to określa bardzo precyzyjnie datę, najczęściej dzień po tym jak wyprowadzi się poprzedni lokator. Każdy chce wynajmować pokoje bez przerw, w przeciwnym wypadku sam musi ponosić opłaty za niewykorzystane miejsce.

Wielkość pokoju – unikajcie jak ognia pokoi typu “box room”. Do takich bowiem mieści się ledwie łóżko i jakaś mała szafka, a rozkładając ręce można dosięgnąć przeciwległych ścian. Box room jest absolutnie nie do życia, przynajmniej dla mnie. Dlatego tak istotne są zdjęcia w ogłoszeniu, można też o nie poprosić przez email. Mój pokój też jest malutki, ale nie aż tak, mieści się bowiem szafa na ubrania, mała komoda z szufladami, małe biurko komputerowe. Przy takim wyposażeniu mogę zrobić 2 kroki od drzwi do okna.

Przykład: “Make no mistake. This is a small single bedroom. 8’6” by 6’6”. If you want space, this is not for you!  There is a single pine bed with comfortable mattress, a small canvass wardrobe and a small chest of drawers. There is a sash window overlooking the quiet tree lined street. There is a stripped pine door and a neutral carpet. “

Cena – sprawa absolutnie podstawowa. W 3 strefie jedynka będzie kosztowała od 65 funtów tygodniowo w górę, najczęściej około 80 – 90 f, choć zaznaczam, że górnej granicy praktycznie nie ma. Dwuosobowy pokój, jeśli wynajmie go jedna osoba, będzie kosztował ok 100 – 130 funtów. Jeśli np. zarabiasz 250f tygodniowo i płacisz ok. 30 funtów za przejazdy to sam sobie policz, ile da się odłożyć…

Depozyt – inaczej mówiąc “kaucja”, której wymaga każdy bez wyjątku. Najczęściej płaci się na wejście depozyt równy 2 tygodniom czynszu i czynsz z góry za 2 tygodnie mieszkania. Przy czynszu równym 65 funtów na wejście więc musisz wydać 260 funtów (jakieś 1300 zł przy kursie 1f=5zł). Jeśli chcesz się wyprowadzić możesz depozyt później “odmieszkać” lub zostanie zwrócony w gotówce. Naturalnie, jeśli coś zniszczysz, to będzie to potrącone.

Dodatkowe opłaty – ceny podawane są różnie, z zawartymi opłatami lub bez. Prąd, woda, internet, kablówka, telefon stacjonarny – to najczęściej się liczy i średnio wychodzi jakieś dodatkowe 30 funtów na osobę (ale nie ma reguły). Polecam wybierać te chaty, które przecyzyjnie określają, ile będziesz płacić (czyli stały czynsz z wliczonymi kosztami). To pozwoli uniknąć kłótni o pieniądze.

Przykład: “The rent includes water rates, Council tax, TV licence, but excludes utilities, broadband etc. One month’s deposit required.

Opis mieszkania – warto wiedzieć, czy jest living room, czyli pokój wspólny, największy, z telewizorem, kanapami, xboxem itp., gdzie spędza się czas podczas weekendów lub po pracy. Sprawdźcie też, ile osób mieszka i ile jest na nie lodówek, pralek, łazienek (prysznic, czy może tylko wanna) itd. Bardzo, ale to bardzo istotne jest pochodzenie i zwyczaje współmieszkańców. Jeśli np. trafisz na ludzi z Azji (Indie i okolice), czyli w “ponglisz”: ciapatych, musisz liczyć się z ciągłym zapachem kadzidełek, przypraw (np. curry) oraz niezwykłymi dla Europejczyków zwyczajami higienicznymi (np. nieużywanie papieru toaletowego, tylko kubka z wodą, blee). Wbrew pozorom, mieszkanie z Polakami może być gorsze od tego wyżej, ale oczywiście nie musi.

Przykład: “We are three professional males, one English, one Isrealian, one Hungarian 30+ , a project manager, television programmer and an IT specialist. We love nothing more than unwinding from a long day with a chat, tea and biscuits, but we respect each other’s space. We are clean, tidy, quiet sociable and respectful and are looking for someone like minded. This is our home and we care about it. It is a non-smoking house.”

Ogród – dużo mieszkań jest podzielonych, np. parter należy do kogoś innego i jest tam dostęp do ogrodu, natomiast piętro ma osobne wejście i ogród można tylko oglądać z okna. Dobrze jest mieć ogród, dobrze się w nim odpoczywa i spędza wieczory.

Opis okolicy – dowiedz się czegoś o otoczeniu, jak blisko masz do sklepów, knajp, jaka ludność przeważa (np. Polacy).

Odległość od najbliższej stacji metra / przystanku autobusowego – podstawa i konieczność oczywista.

Przykład: “The house is in Drayton Gardens in West Ealing. It is about 4 minutes walk from West Ealing Station (British Rail), and about 15 minutes walk to Ealing Broadway tube. It would be ideal for people working near Paddington (15 mins by train) or Heathrow- direct quick link by Heathrow Connect.”

Ok, załóżmy przez chwilę, że to jest właśnie pokój, w którym chcielibyśmy mieszkać. Trzeba najpierw sprawdzić, ile czasu spędzimy w drodze do pracy, czyli na komendę :)

W ogłoszeniu często podawany jest kod pocztowy, ewentualnie można o to dopytać np. emailem. Wchodzimy więc na stronę TfL (Transport for London), gdzie w pół minuty można sprawdzić połączenie. W prawym górnym rogu strony znajduje się sekcja “Journey Planner”, banalne do opanowania i bardzo pomocne narzędzie. W pole From wpisujemy kod chaty, czyli w naszym przypadku W5 1EX, natomiast w pole To kod komendy W5 5SJ. Klik… No i mamy, że od drzwi do drzwi mamy chwilę spaceru i podróż jednym autobusem, łącznie pół godziny.

Jeżeli to wszystko pasuje, pora na…

Kontakt z wynajmującym

Masz podany numer telefonu, masz też pewnie email. Podczas rozmowy zapytają cię o wiek, zajęcie (czy masz pracę, czyli czy będzie cię stać na opłaty), czy imprezujesz, czy palisz, ile chcesz zostać (im więcej tym lepiej, nie mów, że np. na tylko 2 miesiące), może się pojawić wiele innych pytań, np. czy jesz mięso, bo w domu wszyscy są wegetarianami albo gejami itd. Jeśli przejdziesz wstępny przesiew, dostaniesz zaproszenie na obejrzenie chaty.

Wypytaj jak najwięcej możesz, powiedz bez ściemy że jesteś w PL, że depozyt zapłacisz tego i tego dnia, bo wtedy przylecisz, możesz ponegocjować, co do wysokości opłat albo wielkości depozytu.

Ja obecnie mieszkam w 3 strefie w jedynce, za którą płacę 65 funtów tygodniowo. Opis zamieściłem wyżej. Dodam, że cena zawiera wszystkie opłaty, w tym bardzo szybki internet oraz koszt sprzątania korytarzy, łazienek i kuchni raz w tygodniu przez wynajętą osobę. W domu mieszkają sami Azjaci (Indie, Pakistan, Sri Lanka itp.) i ja, jedyny Europejczyk. Cena jest niska, dom spokojny, więc nawet bardzo nie przeszkadza mi bardzo duża odległość od pracy, zwłaszcza że do pociągu mam 3 minuty na piechotę.

JEŚLI O CZYMŚ ZAPOMNIAŁEM, ALBO KTÓREŚ ZAGADNIENIE Z TEJ CZĘŚCI PORADNIKA SZCZEGÓLNIE CIĘ INTERESUJE – PYTAJ W KOMENTARZACH. BĘDĘ ODPOWIADAŁ PRZEZ DODAWANIE NOWYCH PUNKTÓW DO TEKSTU.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

8 Responses to “Poradnik Uciekiniera – “Mieszkanie” (cz.3.)”

  1. Richmond mówi:

    Zapomniales dodac, zeby uwazac na gumtree scam, szczegolnie wazne dla osob, ktore szukaja mieszkania przed przyjazdem do UK. Nalezy unikac ofert, z ktorych wynika, ze lokal jest zbyt tani jak na standard i wydaje sie to, zbyt piekne, zeby prawdziwe. Nastepne wlasciciel pisze w mailu (czesto lamana angielszczyzna), ze chce wplaty przez western union zanim ktos bedzie mogl obejrzec mieszkanie, bo wczesniej mial klientow, ktorzy nie stawiali sie na spotkania, a on biedny musi przyjezdzac z innego miasta. Polecam wyszukiwanie w internecie zwrotu: “gumtree scam”.

  2. Bartłomiej mówi:

    Na samą myśl spędzania masy czasu w środkach masowej komunikacji, robi mi się niedobrze. Odkąd nabyłem samochód, ta perspektywa wydaje mi się już nie do przełknięcia. Poza tym te ceny, Londyn jest DROGI, nie wspominając o realnej sile nabywczej pieniądza w stolicy. Ktoś może się spierać że prowincja to prowincja, mniej się zarabia, ale w Belfaście za swoje pieniądze dostaję znacznie więcej. Nie wspominam o lokalnych atrakcjach jak z Bejrutu ;) A tak na serio Belfast uchodzi obecnie za jedno z najbezpieczniejszych miast w całym UK. Jeśli chodzi o imigrantów w większości mam do czynienia z osobami z naszych sąsiednich państw, więc sami Europejczycy, może poza wyjątkami z Chin ale Chińczycy są wszędzie :)

  3. Bartłomiej mówi:

    http://www.bennettandlisk.com/property_specific.aspx?ID=14110

    To jest obecnie apartament, który wynajmuję 475£ za cały miesiąc, za cały apartament, u nas się płaci czynsz nie wliczając rachunków, a te nie są duże, bo tylko gaz elektryka dodatki jakie sobie weźmiesz na siebie. Dodam że w Północnej Irlandii nie ma rachunków za wodę (to pewnie przez deszcze ;P), jest za darmo, no i nie płacimy Council Tax’u bo ten jest już ujęty w czynszu. do centrum mam jakieś 40 minut na piechotę, albo poniżej 10 min samochodem, dojazd do pracy poza Belfastem 15-20 minut albo 45 minut w korkach (nie tak źle 5 razy na trzy tygodnie w drodze powrotnej). Do parku rzut Beretem, bo 2 minuty, Lotnisko miejskie w odległości kilku mil, hałas nie przeszkadza bo samoloty nie latają mi nad głową, a w ogóle to Świdniku głośniejsze są helikoptery niż pasażerskie odrzutowce latające kilkanaście razy w ciągu dnia. Nie przepadam za wielkimi miastami więc na Londyn bym tego nie zamienił, a Belfast ciut mniejszy od Lublina jest, prawie jak w domu.

  4. admin mówi:

    Masz zdecydowanie rację co do tego, że Londyn jest drogim miastem w porównaniu do innych. Ale to działa tak jak w Warszawie, jak w każdej stolicy państwa. Prowincja jest fajna i super się tam żyje na pewno (przyroda itd.), ale na pewno trudniej o dobrą pracę (nie mówię, że ja mam dobrą bo pracuję za słabe pieniądze 56h w tygodniu). Fajną tę chatkę masz, w Londynie za tę kwotę masz dwuosobowy pokój we wspólnym mieszkaniu z innymi ludźmi…

  5. Bartłomiej mówi:

    W Belfaście nie jest jeszcze tak źle z pracą, oczywiście liczy się język, doświadczenie ale przede wszystkim chęci. Na pracę nie narzekam, dobre pieniądze jak na tutejsze warunki, prywatny fundusz emerytalny, 37,5h tygodniowo (średnio), premie miesięczne, półroczne i roczna uzależniona od zysku ze sprzedaży, no i ostatnio podwyżka 4% co biorąc na obecne realia na rynku pracy nie jest złe. Jedyne na co mogę narzekać to że praca jest trochę monotonna ale nie można mieć wszystkiego.

  6. Richmond mówi:

    Ja bym okreslila to mianem mieszkania nie apartamentu. Zwyczajne mieszkanie. Jasne, ze poza Londynem jest taniej (nie wszedzie). Ale zawsze jest cos za cos. Jak sa tansze mieszkania, to zwykle zarobki i perspektywy zawodowe sa gorsze. A wszystkie lokalizacje z dogodnym dojazdem do wiekszych miast, gdzie sa pieniadze, tez sa drozsze. Tak jak pod Londynem np Guildford, Woking itp.

  7. Alicja mówi:

    hej,szukam informacji na temat londynu i przez przypadek trafilam na twojego bloga btw naprawde swietne rady! dobrze piszesz o dobrze się czyta.klik do zakładki ‘hot stuff’ za miesiąc ja i mój husband przeprowadzamy sie do londynu.jestem w uk od 4 lat on 2…skonczylam studia ba hons fine art ale na zadupiu,nie miszkalam wczesniej w londynie poza wypadami,koncertami,imprezami… czy moglbys polecic jakąs okolice?mamy po dwadziescia kilka lat,obydwoje jestesmy artystami,ja po angielsku mowię świetnie,w cv dużo róznych miejsc pracy.. mamy odlozone troche kasy na start w lnd,kilka tysiecy …nie chcemy od razy wskakiwac w nudą prace bo potrzebujemy się skupić na sztuce…wiem, ze ideał w stylu tanio ale ciekawie, blisko wszystkiego co wspaniale jest mało prawdopodobny, ale może jednak bedziesz mial choć jakąś rade???anyway będze bardzo wdzięczna.
    Cheers
    Alicja x

  8. admin mówi:

    @Alicja: Przepraszam za odpowiedź po tak długim czasie. Po prostu zapomniałem wcześniej to zrobić…
    Jeśli chodzi o okolicę “artystyczną” to ja bym polecał Camden Town. Z tego co wiem, nie jest to miejsce tanie, ale też znam ludzi którym okazyjnie udało się tam mieszkać za rozsądną cenę.
    Generalnie, nie polecam Wam zamieszkiwania w polskich gettach, typu Ealing, czy Streatham. Tam bowiem, wśród Polaków, Murzynów i Azjatów chyba stracicie wolę do jakiejkolwiek kreatywności… Szukajcie miejsca w “białych” dzielnicach, ale od razu mówię, że będzie drożej.

Leave a Reply