RAF Museum i wystawa “Brothers in Arms”

paź
16

W mojej pracy gra radio i najczęściej jest to stacja Polskie Radio Londyn. Gdy w czwartek 6 października segregowałem jakieś papiery, usłyszałem o wystawie poświęconej polskim pilotom walczącym w UK podczas II Wojny Światowej. Wystawie otwartej przez ministra Sikorskiego, organizowanej przy współpracy z IPN. Należało się spodziewać czegoś ciekawego…

Przeszukałem internet w poszukiwaniu informacji na temat wystawy oraz samego Muzeum RAF (Royal Air Force), w której ekspozycję przygotowano. Znalazłem podstawowe informacje w polskich mediach np. tutaj oraz na stronie muzeum. Oczywiście muzeum wydawało się samo w sobie warte odwiedzenia, nawet bez wspomnienia o Polakach.

Pozostało znaleźć jeszcze kogoś, kto chciałby mi towarzyszyć, ustalić datę… i w drogę. Zadzwoniłem więc do Anki, która podobnie jak ja pochodzi z miasta o lotniczych tradycjach (tego samego). Umówiliśmy się w niedzielę 9 października na stacji Euston, skąd pojechaliśmy metrem do Colindale. (Mija więc dziś tydzień od wycieczki, a ja niestety nie znalazłem wcześniej czasu, by dodać ten obszerny wpis na bloga…)

Po wyjściu z metra od razu zobaczyliśmy tabliczki informujące, jak dotrzeć do muzeum, więc nie musieliśmy błądzić i nikogo pytać. Okazało się, że musimy pokonać niewielki dystans, więc już po kilku minutach naszym oczom ukazał się… hangar. O ten:

Niebo było zachmurzone, wiał silny wiatr – pogoda absolutnie nie do robienia zdjęć. Ale mus to mus, więc napstrykałem kilka giga podczas całego dnia tam spędzonego  :) Po wejściu na teren muzeum zobaczyliśmy kilka budynków z placykiem po środku i parkingiem:

 

Nie wiedzieliśmy, gdzie dokładnie znajduje się wystawa “Brothers in Arms”, więc zgodnie z logiką skierowaliśmy się do hangaru poświęconemu Bitwie o Anglię. Dużą część budynku zajmuje ekspozycja pokazująca życie zwykłych mieszkańców Londynu w trudnych czasach II Wojny Światowej oraz wyjaśnienie skąd to się wszystko wzięło.

Jest mały faszysta z Hitler Jugend:

Premier Chamberlain podczas przemówienia:

Gazeciarz informujący o wybuchu wojny:

Rodzinka wysyłająca swoje dzieci na prowincję, żeby tam przeczekały wojnę:

Londyńska ulica:

Stacja paliw Shell z racjonowaną benzyną:

A to radar, którym wykrywano nadlatujące niemieckie samoloty:

Wszystkie powyższe ekspozycje opatrzone są opisami, często także ścieżką dźwiękową (np. słychać gazeciarza wykrzykującego news dnia, czyli wybuch wojny).

Nagrałem krótki filmik, taki szybki spacer po tej części muzeum, dostępny tutaj.  (edit: lub bezpośrednio niżej)


Stamtąd wchodzi się do hangaru właściwego, gdzie zlokalizowane są zarówno alianckie, jak i hitlerowskie samoloty. Ekspozycja jest pomysłowo zrobiona, opisana i podświetlona. Świetnie to wygląda w panującym półmroku, ale niestety ciężko zrobić dobre zdjęcie bez lampy. Spore zaskoczenie może budzić widok ustawionej konstrukcji trybun w jednej z części hangaru, wraz z wywieszonym wielkim, przezroczystym materiałem – ekranem. Podczas, gdy ja biegałem z aparatem, Anka załapała się na multimedialny film o Bitwie o Anglię, wyświetlany właśnie na tym wielkim ekranie. Opowiadała później, że całkowicie zgasło światło, i gdy na filmie był omawiany jakiś samolot, podświetlał się on w hangarze. Ja już sobie darowałem wchodzenie na projekcję z kolejną grupą.

Kilka zdjęć z hangaru:

Od strony wejścia stoi ta ogromna latająca łódź, czyli Short Sunderland:

Można wejść do środka, gdzie jest baaardzo ciasno:

Pierwszy raz miałem też okazję zobaczyć słynne dzieło rodem z Peenemünde. Panie i Panowie, oto rakieta V2:

Wyposażenie hangaru uzupełnia ogromna  rzeźba przedstawiająca pilota. Za jego plecami znajduje się ściana przedstawiająca emblematy dywizji walczących w Bitwie o Anglię. Po lewej siły alianckie, po prawej – wiadomo…

Po krótkiej chwili znalazłem symbol naszego Dywizjonu 303 (gdzieś w okolicy prawego kolana rzeźby):

Do zobaczenia zostało jeszcze kilka budynków, a tu zaledwie po pierwszym zastała nas pora lunchu. Usiedliśmy więc w muzealnej restauracji “Wings”, gdzie Anka zamówiła dziecięcą porcję warzyw i mięs, a ja jakąś angielską zupę bez smaku, wg. Anki zrobioną ze specjalnego rodzaju dyni. W UK nie jedzcie miejscowych zup – są takie jak cała brytyjska kuchnia – nudne i ubogie.

Po posiłku poszliśmy do hangaru, od którego teoretycznie powinniśmy zacząć całą wycieczkę. Samo wejście wyglądało interesująco:

Nagrałem film, na którym widać jak wchodzi się do hangaru, a potem schodami do góry, by z balkonu zobaczyć zarówno pierwsze latające konstrukcje, jak i nowoczesne odrzutowce. Ta część muzeum opatrzona została tytułem “Kroki Milowe w Lotnictwie”.

Z balkonu można pójść jeszcze wyżej do “wieży kontroli lotów”. Nie ma tam wielu atrakcji, poza wyświetlanym w 3D krótkim filmem o RAF. Po drodze są natomiast portrety Asów Lotnictwa. Pierwszy z lewej nosi swojsko brzmiące nazwisko: Brumowski. Szybkie szukanie w Wikipedii i już wiadomo coś więcej.

Spacer po balkonie i zejście na poziom gruntu…

A tutaj widać atrakcję w postaci symulatora lotu. Za jedyne 2.75 funta można się tym “przelecieć” przez kilka minut. Skorzystaliśmy. Oprócz nas do tego pojazdu weszły jeszcze 4 osoby – Polacy, którzy tego dnia też zwiedzali muzeum. Trochę pobujało, co było nawet fajne, ale generalnie wszyscy byli zawiedzeni. Nic dziwnego, że kosztowało to tak mało…

Po wyjściu z tego hangaru, poszliśmy tunelem łącznikowym do kolejnego – największego budynku. To ten widoczny na zdjęciach: 2, 3 i 4 na początku wpisu. Na ścianie zobaczyłem tablicę o bohaterach z ciekawym hasłem, które genialnie, wielopłaszczyznowo pasuje do sytuacji w Polsce: “Pamiętajcie o poległych, ale nie zapominajcie o żywych.”

W hangarze zobaczyliśmy, mnóstwo, naprawdę mnóstwo pięknych samolotów, helikopterów, maszyn zabytkowych i nowoczesnych. Biegałem jak szalony pstrykając zdjęcia, bo już zaczynało być trochę późno, a my jeszcze do zobaczenia mieliśmy tę wystawę o Polakach… Na poniższym zdjęciu majestatyczny bombowiec Consolidated B24L-20-FO Liberator, który do lat 70tych służył w siłach zbrojnych Indii.To nieco inna konstrukcja niż Consolidated C-87 Liberator Express, w którym zginął gen. Władysław Sikorski.

Mam jeszcze kilkadziesiąt zdjęć z tej części muzeum, ale uznałem, że Liberator wystarczy :)

Zapytany strażnik wyjaśnił, gdzie znajduje się ta poszukiwana przez nas wystawa. Najpierw należało przejść przez muzealny sklep:

… w którym, poza miliardem pierdółeczek, można było sobie kupić taki kombinezon (super sprawa np. na bal przebierańców, a te kurtki pilotki w tle było po 160 f – strasznie drogo):

W całym tym ogromnym sklepie był też stolik związany z wystawą “Brothers in Arms”. Do kupienia 3 tytuły książek, gra planszowa wydana przez IPN, 2 obrazy (takie same reprodukcje – po 300 f/ szt.) i to by było w zasadzie tyle. Lekki zonk. Wielcy bohaterzy załatwieni jednym małym stolikiem ustawionym czasowo w sklepie…

Po wyjściu ze sklepu trzeba było nie iść do wyjścia, tylko skręcić w prawo i wejść po schodach do małej, maleńkiej salki z wystawą “Brothers in Arms”.

W środku 1 model człowieka, 2 (powtarzam: dwie) gabloty, 1 rzeźba, 1 wrak silnika, 4 tablice ekspozycyjne, 1 obraz oraz film BBC o Dywizjonie 303: “Bloody foreigners. Untold Battle of Britain” (film swoją drogą prześwietny, można go zobaczyć tutaj). Czy się zawiodłem? JAK JASNA CHOLERA! Czy na serio po genialnych pilotach, wyśmienitej historii, legendzie, po prawdziwych bohaterach zostało TAK MAŁO? Jedna mała salka, urządzona jako czasowa wystawa to jakby ktoś tym ludziom dał w mordę. Szkoda, po prostu szkoda, że to tylko my Polacy, uważamy się za “Brothers in Arms”, a Anglicy nie mają o tej historii pojęcia i nic ona ich nie obchodzi… Całą wystawę możecie zobaczyć na tym moim filmiku:

Lekko zniesmaczeni po tej “polskiej” wystawie poszliśmy do pobliskiego, urządzonego w “lotniczym” stylu pubu The Beaufort. Anka wypiła lampkę wina, zaś ja zadowoliłem się pintą piwa Peroni.

Podsumowanie. Muzeum RAFu zdecydowanie warte polecenia. Nie jest natomiast godna uwagi wystawa “Brothers in Arms”, która była głównym celem tej wycieczki.

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

3 Responses to “RAF Museum i wystawa “Brothers in Arms””

  1. Michał Rękas mówi:

    spoko relacja, popraw tylko link do filmu z samolotami ;)

  2. admin mówi:

    A dzięki, nie zauważyłem :)

  3. Marcin mówi:

    No to faktycznie zaszaleli.

Leave a Reply