Biegam (znowu lub nadal)

lis
9

Po wakacjach w Polsce nie czułem się zbyt dobrze, fizycznie i psychicznie także. Dzięki maminym posiłkom przybyło kilka kilogramów, zaś humor miałem popsuty z innych powodów… Postanowiłem się jakoś ogarnąć, podjąć kilka strategicznych decyzji, wywalić z życia złe rzeczy i pożegnać się z bezwartościowymi znajomościami, zacząć też robić coś dla swojego zdrowia. Zacząłem biegać.

O radę na temat biegania poprosiłem Kubę Osinę, który trenuje od lat i regularnie biega maratony. Zaczynał podobnie jak ja, ok. 30 roku życia, bez formy, którą dopiero musiał zbudować. Nie było więc lepszej osoby do wkręcenia mnie w bieganie. Krótkie bio: Kuba jest fanatykiem Pink Floyd, właścicielem firmy, radnym miejskim w Świdniku, ale właśnie sam siebie najczęściej określa mianem maratończyka. (Ja nadal nie wyobrażam sobie biegnięcia przez 3 godziny bez przerwy!)

Kuba rozpisał mi trening od podstaw i odpowiedział na milion pytań. Zaczynałem zupełnie bez formy, zasiedziany za biurkiem. Biegłem 2 -3 minuty i już byłem zmęczony. Z treningu na trening biegłem dłużej i dłużej, aż doszedłem do 30 minut! Może to wydaje się śmieszne dla kogoś, kto biega długo lub uprawia inny sport wyczynowo, ale dla mnie to powód do wielkiej dumy. Nigdy nie spodziewałem się, że mogę przebiec kilka kilometrów na jednym treningu, nie mam żadnej zadyszki, żadnych kolek, a mięśnie nóg aż chcą biec :)

Gdy już wtłoczyłem się w bieganie, zaczęło mi przeszkadzać nieodpowiednie ubranie i buty. Pojechałem więc do “Sport’s Direct”, gdzie zakupiłem koszulkę, bluzę, buty oraz takie, że tak powiem, “getry” lub jak kto woli “leginsy”. Wszystko NIKE, dla biegaczy, i zapłaciłem łącznie jakieś 100 funtów (na wypadek gdyby ktoś też chciał sobie taki strój kupić). Oczywiście początkowo ten ostatni zakup (leginsy) zakładałem ze wstydem (to takie mocno obcisłe), ale stwierdziłem, że wygoda i równomierny ucisk mięśni (i regeneracja) przeważają. Teraz już się przyzwyczaiłem, a że jest późna jesień to i tak na wierzch dodaję jeszcze spodnie od dresu. :)

I tak to trwało jakieś 1,5 miesiąca – 5 wieczornych treningów w tygodniu, żadnego alkoholu pn-pt, muzyka w słuchawkach i ognia po parku :) Zrozumiałem, że bieganie może dawać radość i uspokajać, człowiek leci tylko do przodu i daje odpocząć umysłowi.

Po 1,5 miesiąca poczułem się źle na reningu, serce waliło jak oszalałe, także czasem poza treningami, więc postanowiłem zrobić przerwę i zobaczyć, co się dzieje z moim organizmem. U lekarza byłem całkiem niedawno, tzn. zarejestrowałem się u GP (rodzinnego) i zrobiono mi podstawowe badania, które wyszły bardzo dobrze. Posłużyłem się więc internetem, gdzie znalazłem info o magnezie i potasie. Porównałem swoją dietę, objawy i wyszły mi klasyczne, książkowe niedobory tych składników dodatkowo zwiększone wysiłkiem fizycznym. Zmieniłem dietę, zaopatrzyłem się w pigułki i po kilku dniach było (i jest) o niebo lepiej!

Biegam znowu :) Wczoraj był 25. (dwudziesty piąty) trening i tylko 20 minut biegu, ale celowo, żeby rozkręcić na nowo organizm. Wieczorem jest w Londynie zimno, wilgotno i wietrznie, ale zasuwam do przodu!

W telefonie zainstalowałem sobie aplikację dla biegaczy (run-log.com), która dzięki GPS mierzy mi czas, dystans, prędkość. Nie jest to narzędzie doskonałe, bowiem czasem GPS się nie łączy, więc tracę statystyki. Tak czy siak, z obecnych danych wynika, że przebiegłem ok. 40 kilometrów od początku biegania. Chyba więcej, niż przez całe poprzednie 30 lat :)

P.S. A w ramach wymiatania śmieci z życia, rzuciłem też obecną pracę i niebawem zaczynam nową. NASTAŁ CZAS REWOLTY! :D

P.S.2 Miałem wrzucić fotkę z tego swojego biegania i w tym stroju, ale jeszcze nie mam jej gotowej. Może uzupełnię, może :)

 

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

4 Responses to “Biegam (znowu lub nadal)”

  1. Perry mówi:

    Z aplikacji na telefon polecam Endomondo ;)

  2. admin mówi:

    Dzięki, sprawdzę. Już zasysam :)

  3. Katarzyna mówi:

    Powodzenia :)

  4. an-j mówi:

    a ja polecam Runkeeper na ktorego przesiadlem sie Endomondo

Leave a Reply