Bonfire Night

lis
4

Siedzę sobie przed komputerem, a za oknem strzelają fajerwerki. W Londynie zaczyna się Bonfire Night (obecnie: nightS). Co to, skąd to, po co to, w rozwinięciu..

Fajerwerki strzelające w niebo nocą z 4 na 5 listopada to typowo angielska tradycja. Zaczęło się od 1605 roku, kiedy to niejaki Guy Fawkes postanowił rozprawić się z z królem Anglii i Szkocji Jakubem I i przy okazji z Parlamentem. Historia jest na tyle ciekawa, że napiszę jej baardzo duży skrót.

Otóż Pan Guy Fawkes, urodzony w 1570 roku w hrabstwie York, wyrósł w typowo katolickim klimacie. Ośmioletniemu Fawkes’owi umarł ojciec, a matka wyszła za Pana Denisa Bainbridge’a, katolika także. A że Pan Bainbridge rodzinnie i znajomościami był związany bardzo silnie z “katolickim podziemiem”, to i dziecię wyedukowało się w “jedynie słusznym” religijnie klimacie.W Polsce słowo “katolik” jest czymś oczywistym aż do utraty znaczenia, ale w Anglii – zwłaszcza w tamtych czasach – niekoniecznie. Czyli: nie należało się spodziewać niczego dobrego z powodu swej odmienności, przynależenia do mniejszości.  Młody Guy odebrał staranne, jak na tamte czasy, katolickie wykształcenie, a w latach późniejszych rozpoczął “karierę wojskową”, tzn. w roku 1591 sprzedał ojcowiznę w Clifton i wyjechał na kontynent żeby walczyć w wojnie osiemdziesięcioletniej po stronie katolickiej Hiszpanii. Doszło do tego, że po latach błyskotliwej kariery wojskowej, w roku 1603 zaczął szukać poparcia dla planów katolickiej rebelii w Anglii.

W roku 1604 dołączył do grupy katolickich zamachowców, którą kierował Robert Catesby. Jeszcze przed pierwszym spotkaniem pięciu najważniejszych spiskowców, które miało miejsce w niedzielę 20 maja 1604 roku, powstał plan zgładzenia Jakuba I, protestanckiego króla Anglii. Guy długo i z zaangażowaniem uczestniczył w realizacji planu, podróżował m.in. za granicę szukając poparcia dla planowanej akcji m.in w Hiszpanii.

Wśród spiskowców byli ludzie ze świetnymi koneksjami, np. Thomas Percy, który wkradł się w łaski królewskiego garderobianego Johna Whynniarda. Pod piwnicami tego ostatniego zamachowcy (rzekomo) wykonali podkop, dzięki któremu dotarli do krypty pod samą Izbą Lordów. Do krypty zamachowcy wnieśli, w różnych odstępach czasu, łącznie 36 beczek prochu.

Otwarcie obrad Parlamentu miało się odbyć 28 lipca, ale z powodu zagrożenia epidemią dżumy przeniesiono je na 5 listopada.

Plan był gotowy, beczki prochu przygotowane, ale spiskowców, (jak to zwykle bywa) zgubił idiotyczny błąd. Otóż wysłali oni list (tzn. ktoś z ich szerszego kręgu) do katolickiego lorda Monteagle list, w którym napisali m.in. żeby „wyjechał do swego hrabstwa i tam, w bezpiecznej odległości, oczekiwał rozwoju wypadków (…) straszny cios zostanie zadany temu parlamentowi”.

List trafił do króla, który kazał przeszukać piwnice pod Parlamentem.

Znaleziono tam właśnie w nocy z 4 na 5 listopada Guy’a Fawkes’a  z lontem, z zegarkiem, z beczkami prochu. Po torturach Fawkesa, 27 stycznia 1606 roku zaczął się proces spiskowców.

Ława przysięgłych uznała wszystkich oskarżonych winnymi. Sir John Popham – Najwyższy Sędzia, uznał ich winnymi zdrady stanu. Sir Edward Coke – Prokurator Generalny powiedział sądowi, że każdy ze skazanych będzie ciągnięty przez konia, twarzą do ziemi, aż do śmierci. [Wprost za Wikipedią]: Skazani mieli „umrzeć zawieszeni między niebem a piekłem – niewarci żadnego z nich”. Ich genitalia miały być odcięte i spalone na ich oczach, ich wnętrzności i serca usunięte. Potem mieli zostać ścięci i poćwiartowani, a szczątki ich ciał miały stać się „zdobyczą dzikiego ptactwa”.

31 stycznia 1606 roku Fawkes oraz Thomas Wintour, Ambrose Rookwood i Robert Keyes zostali wywleczeni na specjalnych ramach z Tower do Old Palace Yard w Westminsterze, na wprost budynku, który usiłowali zniszczyć. Trzech konspiratorów powieszono, wyrwano im trzewia i poćwiartowano. Fawkes miał być ostatnim, który stanie na szafocie. Wspinając się przy pomocy kata na drabinę prowadzącą do stryczka, Fawkes prosił króla i państwo o wybaczenie. Choć był osłabiony torturami, dał radę zeskoczyć z szubienicy, łamiąc kark w upadku i tym samym unikając cierpień w kolejnych częściach egzekucji. Jego ciału mimo wszystko wyrwano wnętrzności, poćwiartowano i, jak nakazywał zwyczaj, szczątki rozesłano po „czterech krańcach królestwa” jako ostrzeżenie dla przyszłych zdrajców.

Na pamiątkę tego wydarzenia, tzn. pokonania katolickich terrorystów, w XXI wieku w Londynie odbywa się wielkie strzelanie z fajerwerków, palenie kukły katolika Guy’a Fawkes’a, imprezki klubowe, biletowane spotkania w parkach przy piwku, i inne tego typu atrakcje. A że mamy właśnie wiek XXI to “Bonfire Night” rozciąga się na cały weekend tak jak np. Boże Narodzenie na 4 miesiące.

Coś jak taki “Kordian” Słowackiego, tyle że Anglicy wydają mnóstwo sianka żeby celebrować tegoż “Kordiana” vel Fawkesa pokonanie.

Kończę wpis popijając “Żubra” z puszki, natomiast budynek Parlamentu stoi, jak stał (zdjęcie wykonane 2 listopada 2011r.):

PS. Czy Guy Fawkes jest katolickim “ŚWIĘTYM”, ktoś wie?

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

Leave a Reply