Epidemia w firmie

lis
15

Zaczęło się od jednego z właścicieli, który pewnego dnia zachorował na coś grypopodobnego z objawami “żołądkowymi”. Potem ja się zaraziłem. W piątek i sobotę zdychałem, a  i teraz dobrze nie jest. Infekcja złapała także kilka kolejnych osób.

Jeden z kierowców firmy zablokował dziś autostradę. Wysiadł z vana i wymiotował tak, że nie mógł przestać. Przyjechała policja. Myśleli, że jest pijany, ale badanie nic nie wykazało. Odwieźli go więc do domu, a jeden z policjantów prowadził jego vana. To dopiero akcja…

Do tej pory zachorowało 5 osób, więc potencjał do rozprzestrzeniania wirusa jak najbardziej istnieje. Pewnie już i ci pomocni policjanci rozniosą zarazę po komendzie, spotykają też dużo ludzi z racji obowiązków, mają rodziny itd. Nieźle.

To mój ostatni tydzień w tej firmie, znalazłem bowiem ciekawszą pracę. Ostatni tydzień pod znakiem grypy.

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

4 Responses to “Epidemia w firmie”

  1. Marcin mówi:

    I jak, lepiej juz? Mam nadzieje, ze nie czysci bez przerywania snu ;)

  2. admin mówi:

    Tak, tak, już lepiej. Mnie akurat bardzo nie czyściło, miałem raczej objawy typu ból głowy, gorączka, kaszel, katar. Teraz trochę jeszcze kaszlę, ale to końcówka :)

  3. Piotr mówi:

    Adam,
    czytam z zainteresowaniem do pewnego czasu. Co z Tobą? Nie piszesz…….. smutno trochę. czytelnikom. Muszę przyznać, że Twój materiał świetnie nadaje na ksiażkę, może to Cię zachęci do częstszych wpisów.
    Pozdrawiam,
    Piotr

  4. admin mówi:

    Cześć Piotrze, dzięki za komentarz. U mnie wszystko ok. Rzuciłem poprzednią pracę, idę do drugiej od grudnia, a w międzyczasie miałem wczoraj urodziny. Przyjechał kolega z Polski, więc zabawa trwa ostra. Dlatego nie mam za bardzo kiedy pisać. Materiał zbieram i zdam relację z kilku ciekawych akcji w jednym dużym wpisie :)

Leave a Reply