Słowo na 13 grudnia

gru
13

W trzydziestą rocznicę stanu wojennego pozwolę sobie na komentarz. Subiektywny i pod kątem.

Wtedy

Niedawno skończyłem 31 lat., więc gdy generał przemawiał w telewizorze, miałem za sobą jedynie rok i dwa tygodnie życia. Rzecz jasna, pamiętać tego nie mogę. Stan wojenny był jednak jakoś wtłoczony w codzienne życie i wychowanie, tak że stał się czymś naturalnym, jak to choćby, że po lecie przychodzi jesień. I tyle z filozofii lat dziecięcych.  Życie dziecka u schyłku komuny koncentrowało się wokół zupełnie innych spraw. Ślizgawka przy przedszkolu, niezrozumiały smak lugoli w 1986r., pierwsza dżinsowa kurtka z Pewexu, pierwsze klocki Lego, pasowanie na ucznia w 1987r. z dyplomem ku chwale „socjalistycznej ojczyzny”, wesołe dla dzieciaka pochody pierwszomajowe, gumy do żucia w paczce z Ameryki, i tak dalej i dalej… Wesoło było.

Świat dorosłych był o tyle zauważalny (w kontekście ustroju), że „ci starzy” cały czas kombinowali, jak zdobyć dobra materialne, dziś śmiesznie podstawowe. Legendarne dla obecnego najmłodszego pokolenia kartki na jedzenie oraz ocet i musztarda na półkach, były po prostu faktem, codziennością. Oczywiście wszyscy narzekali, ale każdy obrotny potrafił odnaleźć się w wymiennym handlu i odpowiednio umówić się na kiełbasę spod lady, albo papier toaletowy. Rajem, zwłaszcza dla dziecka był Pewex – kolorowy, wielki, pełny zabawek, dziś dostępnych bez problemu w każdej małej mieścinie.  Ale żeby pójść do Pewexu to trzeba było mieć dolary, których oficjalnie nie można było kupić ani sprzedać.  Taki właśnie świat zabawnej paranoi pamiętam. Jak z „Misia”.

Moja rodzina nie ma doświadczeń z „bibułą”, „podziemiem”, „wiecami” itp., a i ja też nie mogę podawać się za kombatanta, bo nawet żadnego dygnitarza nie obsikałem w wieku niemowlęcym.  Chyba z 90% społeczeństwa miało postawę podobną, obojętną, bierną. Ludzie żyli własnym życiem, przede wszystkim zajęci pracą, „kombinowaniem”, lub relaksem pod postacią obchodzonych z przyśpiewkami imienin oraz corocznych wyjazdów na wczasy, organizowanych przez zakład pracy.

Jedno łączyło i łączy wszystkich, od czerwonych, przez bezbarwnych, aż do purpury dochodząc, którzy sporą część życia spędzili w „bloku”. Jesteśmy homo sovieticusami (wytłumaczenie terminu i etymologię proszę sobie wyguglać). Wszyscy bez wyjątku, a moja generacja „przełomu”, czyli dorastająca w komunie i dojrzała w demokracji jest generacją ostatnich homo sovieticusów, trochę w rozkroku, ale jednak. Możemy sobie wszyscy zaprzeczać, kręcić głowami i się nie przyznawać, ale fakt jest jaki jest – jesteśmy przesiąknięci dawnym ustrojem. Widać to w naszych relacjach z innymi ludźmi, w skłonności do kombinowania, nieufności, umartwianiu się, symbolizmie, przesadzie, nieumiejętności cieszenia się, we wciskaniu nosa w nie swoje sprawy, w pouczaniu innych, jak mają żyć.

To wszystko jest jakby zrozumiałe, prywatne, ale za jasną cholerę nie mogę pojąć ludzi, którzy są w stanie stać na mrozie żeby protestować w jakiejś bzdetnej sprawie. Komu się chce wychodzić z domu żeby trzymać transparent o sprawach sprzed 30 lat? Kim są ci ludzie? Co ich tak napędza, że potrafią zrezygnować z najprostrzej normalności i stabilizacji w imię syku zza zaciśniętych zębów? Nie lepiej pogłaskać psa, przytulić żonę i dziecko, napić się ciepłej herbaty z sokiem malinowym, pogadać? A następnego dnia z uśmiechem spokojnie pójść do pracy?

Z zażenowaniem obserwuję to zbiorowe wkurwienie najwidoczniej prostych ludzi, te plwania na zmarłych adwersarzy, najróżniejsze podłe insynuacje, obelgi, haki, ten polski syf pozbawiający wszystkich godności, najprostrzej – ludzkiej. Z perspektywy Wielkiej Brytanii, jednej z największych gospodarek świata, to wygląda jak protesty Arabów, gdzieś na końcu świata, gdzie podskakują, gulgoczą i rwią włosy. Kompletnie bez znaczenia idiotyczne marnowanie czasu.

Nie oceniam, nie wspominam, nie popieram, ani nie nie popieram, nie zastanawiam się nad stanem wojennym. W dupie to mam. Dla mnie najważniejsze to być szczęśliwym tu, teraz, jutro i za rok. I tego życzę wszystkim Polakom z okazji 13 grudnia. Wywalcie na śmietnik historii tych ludzi, którzy wtłaczają Wam do głów nienawiść. Starajcie się żyć własnym życiem i bądźcie dla siebie dobrzy nawzajem, wybaczajcie sobie, a jak trzeba to nadstawcie drugi policzek. Zwłaszcza, że podobno jesteście w 90% katolikami.

P.S. Moja generacja jest skażona. Dopiero u schyłku życia obecnych 30-latków, pojawi się cień normalności w Polsce. Wtedy odpowiedzialność za kraj i za atmosferę w nim panującą, wezmą dzisiejsze dzieciaki. Zazdroszczę im tej szansy i tego konstruktywnego trudu, który ich czeka.

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

6 Responses to “Słowo na 13 grudnia”

  1. Tubylec mówi:

    Po co ludzie idą jakiś marsz niepodległości? A dlaczego młodzi Polacy nie wracają do Polski z emigracji? Bo nie chcą mieć z tym PRLbis nic wspólnego, trzeba gdzieś mieszkać, nakarmić siebie i dzieci, trochę z życia mieć… Większość Polaków nie wierzy już, że wybory mogą coś zmienić, wierzą za to, że będzie cały czas ten mafijny syf na ich szyi. Dlatego nie głosują, albo wyjechali i nie wrócą, albo nawet już cieszą się, że Niemcy coś tu zmienią. Różnica jest taka, że jest grupka tzw. patriotów, my widzimy że nic dobrego nas teraz nie czeka i chcemy tutaj zbudować coś sensownego. Dla większości Polaków obecne struktury państwa Polskiego są strukturami okupacyjnymi i nieudolnymi. Dlatego chociaż warto tym strukturom pokazać, że nie wygrały do końca – a nie tylko siedzieć z piwkiem na dupie. I pamiętamy komunę. Wam w Anglii, jest wygodnie- więc proszę, nie uzurpujcie sobie prawa do decydowania za nas, którzy tu w Polsce muszą wegetować. Nie wytykajcie nas palcami, nie śmiejcie się, bo to nie wy dostaniecie emerytury po ok. 100 euro. W Polsce wszystkie bunty miały podłoże materialne, ale sytuacja kiedyś była inna. Za komuny ludzie wierzyli że władza wszystko ma, ale nie chce dać. Trzyma w magazynach, sama zżera, wysyła do Ruskich, a nam skąpi. Trzeba zatem ją przycisnąć, aby zaczęła dawać.Teraz wiadomo, że rząd nic nie ma, a jeśli chciałby dać, to musiałby przedtem jeszcze więcej nam zabrać. Oczywiście zawsze może przesunąć kupkę pieniędzy: zabrać górnikom i dodać hutnikom, pogorszyć piekarzom, a polepszyć bezrobotnym, itp. Z tego powodu solidarność społeczna, i poczucie wspólnego interesu w obaleniu władzy są słabsze niż niegdyś. Prawdopodobnie kiedyś wykrystalizuje się wspólny wróg w postaci np. Unii, która już zakazuje, gnębi, i zabiera wszystkim, a daje tylko swojej władzy. Wówczas podstawy buntu mogą się narodzić ponownie. Polacy traktują obecny rząd jako “okupacyjny”, a tych co są w sejmie, w rządzie i na innych wysokich stolcach uważają w najlepszym wypadku za karierowiczów łasych na kasę, a w najgorszym za zdrajców, którzy mają nawet krew na rękach. To z czym się ma kojarzyć niepodległość Polakom? Co najwyżej z otwartą granicą do Niemiec, której za komuny nie było. Dosyć obojętne podejście Polaków do niepodległości wynika również z nowego elementu, nie występującego za komuny, mianowicie z powszechności wyjazdów zagranicznych. Taki człowiek siedzi sobie rok w obcym kraju, w którym wszystko należy do innych i widzi, że o dziwo fajnie się czuje, nieźle zarabia, i żadna niepodległość Francji czy Anglii w której siedzi nie jest mu do niczego potrzebna. Stąd myśl – a po kiego w takim razie małej, biednej Polsce niepodległość? Absurdalność powyższej koncepcji wyszłaby natychmiast na jaw, gdyby ów Polak spytał okolicznych Duńczyków, Anglików czy Belgów, dlaczego nie połączą się z Niemcami, czy Norwegią, by mieć jeszcze lepiej. Prawdopodobnie jednak po takiej rozmowie z tubylcami doszedłby do jeszcze durniejszego wniosku: “niepodległość jest dobra dla Anglików, Francuzów, itd, tylko Polakom jest zbędna”. I napisałby kolejny wpis na takim blogu jak ten.

  2. ProTerran mówi:

    Po prostu są ludzie, którym nie wystarcza do szczęścia pełna micha żarcia, mają jakieś w życiu głębsze cele i wyznają inne wartości, których taki prosty człowiek jak ty niestety nie jest wstanie zrozumieć.

    Ludzie o Twojej mentalności w czasach powstań byli pierwsi na miejscach pobojowisk obrabowywać zmarłych rodaków z butów, koszul itp…

  3. admin mówi:

    @Tubylec: Nawet nie wiesz, jak ucieszył mnie Twój komentarz. Przyjmij najlepsze życzenia z okazji zbliżających się świąt, szczególnie spokoju ducha życzę. I serio, wojna się skończyła. Patriotyzm to przede wszystkim powolne, codzienne budowanie pracą swojego świata i kraju, a nie wrzaski i marsze z pochodniami.

    @ProTerran: Trochę zabawnie słuchać inwektyw od kogoś, kto w internecie (http://www.terran.pl/akademia-starcrafta/okiem-gracza/okiem-gracza-15-11-09-debiut-zzzero/) pisze:
    “ehm jak Ja lobię dyskutować z debilami …
    Cieciu po pierwsze w przeciwieństwie do wielu dupowłazów dałem bardzo konstruktywną krytykę, jest to po prostu gówniany komentarz w którym osoba komentująca czasami powie coś co gołym okiem widać na obrazie a przez 60% czasu milczy … no chyba, że takiemu debilowi jak ty należy łopatologicznie tłumaczyć co ogląda bo się bidulek pogubi.”
    A patetyczność porównania z tym ograbianiem z koszul poprawiła mi humor dziś wieczorem. Za to dzięki :)

  4. Krzysztof mówi:

    Fajnie napisałeś: “Patriotyzm to przede wszystkim powolne, codzienne budowanie pracą swojego świata i kraju, a nie wrzaski i marsze z pochodniami.” Pytanie jedno tylko: czy to jest postawa człowieka wolnego, czy już tylko pokornego workersa – współczesnego niewolnika za 250 funtów na tydzień, który zyskał prawo do własnych cotygodniowych oszczędności i teraz chwali nowy lepszy świat? No i temat na niejedną rozprawę: jakie podatki i jakiej wysokości nałożyć na społeczeństwo, żeby nie czuło się upokarzane i gnojone, a swoją pracę traktowało jak powołanie.
    Okoliczności pokazują, że w dzisiejszych czasach nie ma takiej nieprzyzwoitości, której nam nie wolno już zrobić. To efekt braku elit, ponad 50-cioletniego ujarzmienia, życia w biedzie i poniżeniu, w upokorzeniu. Wtedy, kiedy nie stać nas było na żadne “luksusy”, kiedy dobre hotele i restauracje omijało się łukiem bo były nie dla nas, wtedy kiedy w szpitalach śmierdziało lizolem, a w ubikacjach na dworcach poukładane były cegły, po których tylko tak można było przejść suchą nogą, bo podłoga była zalana, kiedy na Boże Narodzenie jadało się wystane w kolejkach wyjątkowe banany i kwaśne pomarańcze, lub… wyroby czekoladopodobne. Wokół śmierdziało “sportami” i garmażerką, a panami losu i elitą byli cinkciarze i taksówkarze, na mieszkania czekało się ładny kawałek życia, a “za meblami” w społecznej kolejce długie tygodnie. A później nie było lepiej, a zaryzykowałbym twierdzenie, że nawet chyba gorzej. Nie będę już tu wyliczać tego, co dostaliśmy począwszy od Balcerowicza, a zakończywszy na Tusku. Jaką cenę ponieśliśmy za tę iluzję wolności i prawo do zwiedzania Europy bez paszportu, ilu ludzi znalazło się w czarnej dziurze, przez “transformację” i procenty bankowe, ile było biedy i siermięgi, ile bezrobocia. ile VAT-u i ZUS-u do zapłacenia – a w zamian nic. Pustkę na półkach zamieniono nam na pustkę w kieszeni. Mało tego – dla wielu ludzi to co mają dzisiaj, to raj na ziemi. Reszta, która nie ma roboty, już do tego przywykła. Ci ludzie naprawdę chcą się zintegrować z Wielkimi Niemcami, bo nie z Ruskimi. Państwo, które budowali przez ostatnie 20 lat, jest powszechnie uważane za “okupacyjne”, nieudolne i przeznaczone tylko do trzepania kasy przez wszelkich cwaniaków. Zwyczajni ludzie uważają, że tego tworu już nie da się zreformować. Bardzo wielu z różnych powodów oddałoby siebie i Polskę w pacht – komukolwiek, byleby zachować materialne status quo, albo najlepiej przejść na wyższy poziom. Inna część rodaków zrobiłaby to samo z pobudek polityczno-ideowych wynikających z wiecznie jeszcze żywej ideologii marksistowsko-leninowskiej, i to nie jest żart. Wielka i potężna partia prorosyjska, z siedzibą w Pałacu Namiestnikowskim, wciąga nas w orbitę wpływów Kremla. Użyteczni idioci mieszają ludziom w głowach szczytnymi hasłami antyamerykanizmu, antyglobalizmu i przeciw korporacjom. Druga równie wielka grupa, pragnąc się wyrwać z beznadziei i szarzyzny, gotowa jest przykleić się do Niemiec, choćby w Landzie Wisły i Warty, albo jakiejkolwiek innej formie. Bo nie wierzy już w żadne reformy, “przyjazne państwo” i niedokończoną budowę. Tak jak w stosunku do marszu niepodległości, Polacy mają generalnie niepodległość w dupie. Już tu ktoś pisał, że Polacy traktują obecny rząd jako “okupacyjny” z rządzących za złodziei. Ci w długi nas pakują, zwyczajnie okradają, wyrzucają pieniądze w błoto i jeszcze do tego grożą, że już żadnej kasy nie będziemy dzielić jak chcemy, ale jak nam pozwolą. Mąż, który oddaje całą wypłatę żonie, wie czym to pachnie, niestety w tym przypadku jest jeszcze gorzej, wypłatę kasuje teściowa, i ze szklanką przy ścianie podsłuchuje, czy nie ma więcej, i czy nie roztrwaniamy kieszonkowego. Pusty brzuch zawsze pobudza do myślenia i działania, zazwyczaj przyśpieszonego i gwałtownego. Tego uczy historia i pomni tego władcy obecnie zawsze zadbają, aby nas stać było w najgorszym przypadku na żywność z Lidla. Tymczasem 51% dorosłych kretynów polskojęzycznych uważa wprowadzenie stanu wojennego za jak najbardziej słuszne. Bandyta w ciemnych okularach zdobi okładkę ,,Malemena”, które wydaje przydupas jego córki. Został już więc dyktatorem …mody. No i modnym pisarzem. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Komisja Rokity naliczyła 122 przypadki morderstw. Z tego kilka można nazwać spektakularnymi i publicznymi egzekucjami w biały dzień (Zofiówka, Wujek, Lubin). Nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Rodziny pomordowanych stoczniowców są wożone nocami na tajne ,,pogrzeby” organizowane przez SB, albo zupełnie bezskutecznie poszukują grobów swoich bliskich. W tym samym czasie dzieciorób Bolek dostaje nowe mieszkanie. Wkrótce nawet kupuje fiata. Ale nawet dodając ,,swojom drugom” wypłatę z SB – i tak mu nie styka. To Stanisław Kociołek osobiście odpowiada za rzeź na stacji Gdynia-Stocznia 17 grudnia 1970 r. i wraz z Jaruzelskim (wyłączony z procesu) i Tuczapskim, zasiada na ławie oskarżonych o sprawstwo kierownicze masakry na Wybrzeżu. I z tym to Kociołkiem wyściskał się Wałęsa w sądzie. A wcześniej odwiedził Jaruzelskiego w szpitalu. Nie słyszałem nigdy, żeby się on zainteresował losem dawnych współtowarzyszy. Mamy duet Wałęsa-Jaruzelski w Grudniu 1970 i mamy ten sam duet w grudniu 1981 roku.Z tą tylko różnicą, że kiedy górnicy z Wujka padali od kul, Bolek w resortowej willi pożerał resortowe wątróbki i zapijał szampanem. Bo był przecież ważnym negocjatorem: http://youtu.be/yIKCeLuKsWA
    Historia mówi, że stan wojenny był i w stanie wojennym zginęło ponad 100 Polaków, czyli jest to ponad sto morderstw, za które wprowadzający stan wojenny bandyta Jaruzelski z innymi bandytami odpowiada. Bandyta broni się tym, że on był zbawicielem, musiał zabić setkę Polaków, żeby tacy Ruscy nie zabili miliona. Wielu bandytów i seryjnych morderców opowiada podobne brednie, że bronili ludzkości przed zagładą, żeby się ludzkość opamiętała. Słyszeli głosy Chrystusa, Marsjan, albo Karola Marksa i ratowali ludzkość. Pewnie, że jakąś okolicznością łagodzącą jest fakt, że Jaruzelski nie szył sobie gorsetu z ludzkiej skóry, czy nie wcinał ludzkiej wątróbki ale nie róbmy sobie jaj, to bandyta. Tragedią jest, że niewielu to czuje. Tragedią jest, że udało się wmówić tak wielu, że stan wojenny to była konieczność, a okrągły stół był zwycięstwem patriotów nad komuną. Prezydent Rumunii Traian Basescu zobaczył w wiadomościach, że polski Prezydent Komorowski zaprosił jako doradcę Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Bardzo go to zafascynowało, że można było tak się dogadać z oprawcami, żeby po dwudziestu latach od rewolucji zapraszać ich do do najwyższych władz państwa, z założenia demokratycznego, w charakterze mędrców. Rumuński prezydent nie był w stanie tego rozumem pojąć, więc udał się po poradę na cmentarz w Bukareszcie, gdzie znajduje się grób rozstrzelanego przez nowe władze Rumunii po rewolucji antykomunistycznej Nicolae Causescu. Postrach Karpat milczał długo zdziwiony, że tyle lat po śmierci, ktoś mu zjedzoną przez robaki dupę zawraca. Jednak po kwadransie jego truchło i fruwający nad cmentarzem duch wydały z siebie coś w rodzaju głosu, który to przebudził z odrętwienia obecnego Prezydenta Rumunii. Traian aż podskoczył z wrażenia, gdy usłyszał skrzeczące słowo dobywające się z grobowca, a może z powietrza. Słowo to brzmiało jakoś obco, jakby swój rodowód miało poza Rumunią i bliskimi jej Francją czy Italią. Prezydent Basescu usłyszał słowo “rehabilitacja”… Kurwa – najstarszy fach na świecie, chociaż są też tacy, którzy twierdzą, że to nie zawód wyuczony lecz charakter. Podczas uprawiania zawodu kurwa jest twarda, cyniczna, pokazuje pazury, zwinie portfel, jeśli nawet opowie jakąś rzewną historię, to tylko po to, żeby klient był zadowolony i wypłacił premię. Po pracy kurwa przychodzi pod swój adres, w bramie musi oddać dolę alfonsowi i uważać, aby nie dostać pod oko, bo to przeszkadza w uprawianiu zawodu i gdy już w końcu rzuci gnaty na kanapę, może wypłakać się opłaconemu żigolakowi, o ile ten jest pijany, na trzeźwo nikt kurwy nie wysłucha. Kurwą trzeba się urodzić, kurwą się jest i kurwą się nigdy nie przestaje być. Kurwie pozostaje tylko udawać kogoś innego, ale to jest desperacja kurwy, kurestwa się nie da ukryć. Kurwa może zdobyć wszystko, największy szczyt i górę złota, może uciec na drugą stronę tęczy, ale cokolwiek zrobi i gdziekolwiek ucieknie, zawsze i wszędzie za kurwą pójdzie kurwa. http://youtu.be/omIhYAE0WwQ
    13 grudnia jest paskudną datą. Dla jednych taką, o której wielu chce już zapomnieć, Dla innych po prostu niewygodną, bo się w korkach jeździ, gdy grupa niepogodzonych z historią ludzi, śmie coś sobą manifestować i wyrażać sprzeciw wobec tego, co z nimi teraz robią. Pozdrawiam serdecznie i życzę polskich Wesołych Świąt.

  5. admin mówi:

    @Krzysztof: Dzięki za komentarz i życzenia. Pytasz o postawę, akceptację faktu pracowania i godzenia się ze światem. Odpowiadam, ze nie czuję się niewolnikiem, ani też jakoś przesadnie UK nie chwalę. Mój pobyt tutaj to przygoda, spotkanie z inaczej myślącymi ludźmi, odwiedzanie ciekawych miejsc, obserwacje multikulturowości ze wszystkimi wadami i zaletami.
    Pozostała część Twojej wypowiedzi jest dla mnie zbyt chaotyczna, bym mógł odpisać na wszystko w jakiejś uporządkowanej kolejności.
    Piszesz o braku elit – zgadzam się. Mamy w Polsce niestety u steru ludzi bezideowych, od lewej do prawej, z krzykaczem Kaczyńskim na czele i to od wielu lat. To właśnie homo sovieticusy, których pisałem. I też napisałem w poście, że nowe pokolenie będzie już inne.
    Piszesz z wyrzutem o rozliczaniu morderstw, gospodarce, życiu ludzi w komunie, życiu po komunie. A mój wpis ma właśnie namawiać do tego, żebyś Ty i inni ludzie zajęli się własnym życiem, a nie roztrząsaniem cały czas tego samego gówna. To po prostu nic nikomu nie da, poza wprowadzaniem destrukcyjnego chaosu. Nie mówię jednocześnie o tym, że trzeba zamiatać wszystko pod dywan. W jednym wpisie ( http://adamwlondynie.cba.pl/?p=520 ) wspomniałem plakat z Muzeum RAF, gdzie było napisane “Pamiętajcie o poległych, ale nie zapominajcie o żywych.”. Wydaje mi się, że ukryta opcja Chińska zapomina o teraźniejszości i przyszłości, koncentrując się na przeszłości. Co z tego może wyniknąć, coś dobrego, w jaki sposób? Inna sprawa, że my Polacy nie potrafimy manifestować. Jeśli ktoś chce to robić to proszę bardzo, ale po co całe te odniesienia do teraźniejszości? Jakoś nie wydaje mi się, że PO (do której sympatii nie mam podobnie jak do innych polskich partii) dąży do unicestwienia narodu i podobne bzdety. Ludzie, którycch podejrzewam o dobre intencje, w tym Ciebie są w tym względnie parszywie bezczelnie manipulowani przez ludzi pokroju Kaczyńskiego. Wiem, że to dla Ciebie niezrozumiałe, ale z mojego punktu widzenia, jesteś marionetką określonych polityków i ich ambicji posiadania władzy oraz pieniędzy. Namawiam Cię żebyś nie dał się im wykorzystywać tylko powalczył o własne szczęście, nawet zapominając o historii, nie wiem – w góry pojedź z dala od tv i radia, odpocznij?

  6. Tubylec mówi:

    Napisałeś “Piszesz o braku elit – zgadzam się. Mamy w Polsce niestety u steru ludzi bezideowych, od lewej do prawej, z krzykaczem Kaczyńskim na czele i to od wielu lat. To właśnie homo sovieticusy, których pisałem.” Jaki jest koń, każdy widzi. Podobieństwa między dzisiejszą sytuacją, a tą z przed rozbiorów są niebezpiecznie duże. Wówczas ogromną siłę mieli internacjonaliści twierdzący, że to nawet lepiej będzie, gdy Imperatorowa nas obroni przed Turkiem i Szwedem, po co mamy sami się szarpać. Druga powszechna wtedy opinia, to: “a cóż to za różnica kto nami rządzi, przecież i tak nic się nie zmieni”. Dodatkowa sprawa to fakt, iż wtedy nie było w kraju ani jednego wysokiego urzędnika, który by nie pobierał żołdu od wielkich mocarstw, a głównym hersztem zdrajców był sam władca. Ludziom zarabiającym po 12 koła miesięcznie w dobrych branżach, czyli: administracja, medycyna, prawo, finanse, praktycznie zwisa, gdzie i jak będziemy wcieleni. Oni zawsze wyjdą na swoje, a jakby co, to wyjadą do jakiegoś przyjemnego kraju. Natomiast cała reszta będzie mieć przerąbane, bo pod międzynarodowym zarządem będzie albo zbędna, albo pozostanie jej dziadowanie w podrzędnych zawodach usługowych. Tu w Polsce ma być strefa rolniczo-usługowa, nic więcej. Właśnie w Sejmie Umiłowani Przy-wódcy rozpoczęli potępieńcze swary nie tylko na temat „pogłębienia integracji”, to znaczy przekształcenia Unii Europejskiej w federację, w której dotychczasowe państwa członkowskie również formalnie stałyby się obdarzonymi jakimś tam zakresem autonomii landami, ale również – na temat uczestnictwa naszego nieszczęśliwego kraju w operacji „ratowania euro”. Kombinacja polega na tym, żeby kraje strefy euro zrzuciły się na sumę 150 miliardów euro, a kraje peryferyjne – na 50 miliardów. Następnie – żeby te 200 miliardów euro przekazać… bandytom z Miedzynarodowego Funduszu Walutowego, który następnie „pożyczy” je Włochom, a włoski rząd wykupi za to swoje śmieciowe obligacje od niemieckich i francuskich banków. Ręce opadają. Wierzysz w PO – poczytaj http://markd.pl/afery-po/ . Wierzysz w PIS – obejrzyj http://tinyurl.com/63xl8mr Każdy uczeń gimnazjum powinien wiedzieć jaka była atmosfera w XVIII wieku. Mamy identyczny inwentarz i naprawdę nie sądziłem, że dożyję takich czasów w których żyć mi przyszło. Koszuli darł na progu nie będę, bo gdyby dziś się zdarzył Rejtan – TVN i Gazeta Wyborcza zrobiliby z niego większą miazgę niż zrobili z Macierewicza. Gdyby dziś się trafił taki Kmicic – Michnik i Polsat pokazywaliby go jako naćpanego kibola. Jest gorzej niż w XVIII wieku, bo nie mamy na tronie Poniatowskiego, tylko Radziwiłła, nie mamy kochanka carycy Katarzyny, tylko żigolaka kanclerz Angeli Merkel. Pewnie znajdą się odważni z gołą owłosioną klatą, ale dziś takie rzeczy idą tylko na okładki kolorowych pisemek, a nie do kronik narodowych. Szczęście od Boga, że jaki by nie był ten Kaczor, ale jest. Obowiązkiem obywatela jest gnębić każdego polityka, choćby dla zasad, ale bywają takie chwile, że nie ma wyjścia, czapkę wsadzić trzeba w zęby, i należy świadomie wady odpuścić. Odpuszczam więc Kaczyńskiemu i PIS-owi, byle nie dali się dorżnąć. Bo nie widzę już nikogo, kto stanąłby w mojej obronie. Marni to obrońcy, ale za to chyba ostatni. Proszę zauważyć, o czym tak naprawdę od kilku miesięcy w polskiej polityce deliberujemy. Mówmy o tym, czy oddać nasz dom pod opiekę nadzorcy, coś co się nikomu we łbie by nie mieściło jeszcze rok temu! W kwestiach zasadniczych nie wolno więc żadnemu rozsądnemu Polakowi nadto pognębiać i narzekać na wyżej wymienionych “Rejtanów”. Oni są jedynymi którzy mogą zatrzymać watahy sprzedawczyków, i gdyby nie oni, cała ta „zgniła elita” ożeniłaby nas dla własnej wygody już dawno. Jacy są, tacy niech będą, pośmiejemy się jeszcze nie raz i nie raz im przyłożymy, ja jednak proszę, by oszczędzać WSZELKICH Rejtanów w sprawie generalnej. Każdy który się odezwie, choćby nieudolnie i niezbyt donośnie, ale w obronie naszej WOLNOŚCI, niech mu będzie wszelka ułomność darowana i chwała spadnie wieńcem laurowym na skronie. Tu nie będę powtarzał, że dla mnie wartości narodowe i religijne może nie są najsilniejszym drogowskazem, niemniej w skali całego narodu nie ma innych, i nie wolno ludowi i tak już ogłupianemu, odbierać ostatnich hamulców oraz kotwic. Wali się na łeb ze wszystkich stron, a jak dupnie, to UK wyjdzie sobie z UE, a blog zmieni się w nazwie na adamzpolski – obaj chyba na tym stracimy. Pozdrawiam ciepło w słotny dzień…

Leave a Reply