Śnieg, Richmond Park, Jelenie

lut
8

Witam po długim blogowym urlopie i od razu zapraszam do przeczytania relacji z mojego niedzielnego wypadu do Richmond Park :)

Na początku kilka informacji na temat mojej – jako blogera, długiej nieobecności. W punktach:

1. W grudniu przyszła angielska zima, którą można porównać do polskiej zimnej jesieni. Rano przymrozki, za dnia temperatury plusowe, deszcze, zachmurzenie, wiatr. I ta przeszywająca na wylot wyspiarska wilgotność powietrza … brrr… Taka pogoda zdecydowanie nie sprzyja entuzjazmowi, jaki zazwyczaj towarzyszył mi przy pisaniu bloga, wpadłem w hibernację.

2. Pożegnałem się z poprzednią firmą i zacząłem pracować w innej, w zdecydowanie lepszej atmosferze, powoli robiąc to w czym jestem najlepszy. Branża dość dla mnie obca, więc sporo czasu zajęło mi poznanie, o co w tym wszystkim chodzi. Obecnie, po dwóch miesiącach, nadal więcej nie wiem, niż wiem. Z poprzednią firmą rozmawia w moim imieniu firma prawnicza, której zleciłem reprezentowanie mnie w sprawie odszkodowania za wypadek, który miałem w sierpniu (pisałem o tym tutaj).

3. Przyszły święta, które spędziłem na totalnym lenistwie, głównie grając w grę Skyrim. To właśnie tę grę obarczam największą winą za moją ostatnią nieobecność w blogosferze :) Potem, już po sylwestrze wróciłem do pracy i grałem dalej przez cały niemal styczeń. Gdy się ma tylko 2 godziny w ciągu doby (wstawanie o 6.20, powrót z pracy 19.20, 2 godziny wolnego czasu, prysznic, sen) dla siebie to wybór bywa trudny, a Skyrim to gra długa i wciągająca :)

4. Sylwestra spędziłem w “posh” okolicy w Richmond, na małej, bardzo sympatycznej, kilkuosobowej prywatce. Ekspresowy skrót: gin Bombay Saphire, dużo pysznego jedzenia, lampion puszczony w ramach fajerwerków nad brzegiem Tamizy, zabawa w kalambury po angielsku. Super.

Wpis właściwy:

Od dawna miałem takie postanowienie, że gdy (lub: jeśli) spadnie śnieg, pojadę do Parku w Richmond, gdzie na olbrzymiej przestrzeni żyją stada jeleni. Chciałem koniecznie mieć ich zdjęcia na białym tle, z parą buchającą z nozdrzy. W minioną sobotę (04.02) po południu w końcu spadł pierwszy tej zimy śnieg. Jako, że temperatura była w granicach zera, może lekko na plusie, wiadome było, że długo nie poleży. Zaprosiłem do wspólnego wypadu kolegę Bartka, z którym vanem pojechaliśmy w niedzielę na “bezkrwawe safari”. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu sieci Jessops, gdzie zaopatrzyłem się w statyw do aparatu, który już dawno znajdował się na mojej liście koniecznych zakupów. Taki z włókna węglowego, z niezależnie regulowanymi nóżkami, z poziomicą, kilkoma płaszczyznami do regulacji – cudeńko. Ceny nie podaję, bo ktoś mi zarzuci szaleństwo :) Bez niego nie byłbym w stanie zrobić dostatecznie ostrych zdjęć swoim teleobiektywem, zwłaszcza że jelenie w Richmond Park to jednak półdzikie zwierzęta i za blisko nie da się do nich podejść.

Na miejsce dotarliśmy po godz. 15, więc na fotografowanie były maksymalnie 2 godziny, później byłoby za ciemno. W parku jeszcze trochę śniegu leżało, ale o tej “parze z nozdrzy” mogłem zapomnieć – było za ciepło. Wyszliśmy z auta prosto do parku i po około 10 – 15 minutach natknęliśmy się na pierwsze stado futrzaków :) Podczas całej eskapady zrobiłem około 160 zdjęć. Na blogu zamieszczam kilkanaście wybranych i zmniejszonych. Z krótkimi opisami.

Pierwsza spotkana grupa jeleni stała sobie spokojnie pod drzewami. Stado liczyło sobie około 30 sztuk. Zwierzęta bardzo wolno stąpały po wyschniętej trawie i niewielkiej warstwie śniegu, co jakiś czas schylając się w poszukiwaniu pokarmu. Czasem podnosiły głowy i zastygały w bezruchu, nasłuchując. Podeszliśmy na odległość kilkudziesięciu metrów, ustawiłem statyw i pstryknąłem tych kilka ujęć:

W pewnym momencie stadko ruszyło, jak na komendę, w kierunku innego – większego stada które ledwie majaczyło w oddali. Zwierzęta odwróciły się zadami w moim kierunku i wolnym truchtem pokonały kilkaset metrów.

Za drogą przecinającą park dwie grupy się spotkały. Aktywność ruchową zgromadzonych pobudzał wielki samiec z porożem, który stąpał między innymi osobnikami, czasem głośno porykiwał i ustawiał całe to znudzone towarzystwo. Był tam niekwestionowanym wodzem.

Po chwili wspomniany samiec zawołał potężnym rykiem całe stado, które zaczęło się przemieszczać do innej części Richmond Park. Wtedy zrobiłem najbardziej udane, moim zdaniem, zdjęcie z całej tej niedzielnej wycieczki. Znajduje się ono bezpośrednio pod tym zdaniem, pozostałe są jakby “z rozpędu”.

Zaczęło się już ściemniać, więc spakowaliśmy aparaty i poszliśmy z powrotem do samochodu. Miałem i mam ogromną satysfakcję z tej niedzieli. Zdjęcia nie są idealne, w końcu dopiero się uczę, ale mam nadzieję, że się Wam podobają :)

Jeszcze tej samej doby śnieg w Londynie stopniał zupełnie.

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

3 Responses to “Śnieg, Richmond Park, Jelenie”

  1. Richmond mówi:

    Tez bylam w Richmond w Sylwestra :-) Spotkalam duzo ciekawych ludzi na ulicach lacznie z grupa Supermen i Superwomen.

    Ja w tym roku nie uwiecznialam zimy, bo akurat bylam w serwerowni przez weekend. Ale ladnie sypalo w nocy. :-)

  2. majster mówi:

    “…powoli robiąc to w czym jestem najlepszy. Branża dość dla mnie obca, więc sporo czasu zajęło mi poznanie, o co w tym wszystkim chodzi.”

    Tzn jesteś najlepszy w czymś w czym nie wiesz o co chodzi? :)

  3. admin mówi:

    @majster: Byłem ciekawy, czy ktoś się czepi tego sformułowania :D
    Odpowiem na abstrakcyjnym przykładzie:
    Załóżmy, że jesteś wybitnym sprzedawcą lodów waniliowych. Jesteś królem lodów :D
    No i pewnego dnia zmieniasz pracę na sprzedawcę rybek akwariowych. Pomimo swoich przewybitnych umiejętności handlowych minie sporo czasu zanim opchniesz pierwszego skalara. Dlaczego? Ano dlatego, że nie potrafisz klientowi opowiedzieć, co ta ryba je, jak długo żyje, jak często trzeba wymieniać wodę itd. Mija czas, czytasz książki, rozmawiasz z ludźmi, kupujesz sobie nawet akwarium żeby uczyć się praktycznie i w końcu zaczynasz gadać o rybkach jak stary wyjadacz.
    Tak więc, możesz być nadal wybitnym sprzedawcą, ale najpierw musisz poznać branżę :)

Leave a Reply