P jak Półpasiec

mar
4

No i stało się. Dopadła mnie choroba :/

Od jakiegoś czasu czułem się kompletnie pozbawiony energii, senny i zmęczony. Tłumaczyłem to albo przesileniem wiosennym, albo jakąś chorobą i już nawet planowałem się wybrać do lekarza.

Kilka dni temu zauważyłem, że skórę na prawej ręce mam nadwrażliwą (ciężko to opisać), a potem pojawiły się swędzące zaczerwienia, które przypominały ślady po komarach. Pomyślałem więc, że to pewnie w nocy mnie coś użarło, może jakiś pająk albo właśnie komar. W piątek na, że tak sobie pozwolę zażartować: klacie, zobaczyłem wysypkę. Niewiele tego, pasek długości kilku centymetrów, na 1 centymetr gruby. Hola, hola – pomyślałem, w życiu nie pamiętam żebym miał jakąkolwiek wysypkę. Postanowiłem poczekać jedną dobę żeby wyeliminować ewentualne obtarcie, chwilowe podrażnienie. Ślady na prawej ręce zaczęły się powiększać, wyrosły małe krostki. Zapytałem więc dr Google, co to może być, porównałem objawy i szybko okazało się, że to murowany półpasiec. Na wszelki wypadek łyknąłem wapno, zaczerwienienia pokryłem maścią cynkową, a w sobotę w pracy powiedziałem, że wybieram się do lekarza, i że jeśli to będzie półpasiec to muszę brać wolne.

Wszystkie informacje na temat choroby, która dopadła mnie i może dopaść równie dobrze wszystkich innych, można znaleźć choćby w Wikipedii.

Czas w przypadku półpaśca jest dość ważny. Trzeba bowiem zacząć leczenie przeciwwirusowe w ciągu 72 godzin od wystąpienia pierwszych objawów – później to już nie ma sensu (bo wirus zdąży się zreplikować w całym organizmie) i leczy się tylko objawowo. W międzyczasie doszedł objaw w postaci powiększonego węzła chłonnego pod prawą pachą, zaczerwienienia zaczęły lekko boleć, jakby ktoś szczepionkę robił.  W sobotę mój GP (lekarz rodzinny) pracuje do godziny 11, a ja kończę pracę o 14, więc musiałem wybrać się do szpitala. W Tooting Walk-in Centre (przychodnia przy szpitalu) byłem o 15.15. Poczekalnia pełna ludzi, wiszą kartki, że trzeba długo czekać, bo przyjmują jedynie 2 pielęgniarki (to różnica w porównaniu z Polską – dopiero w poważnych przypadkach pielęgniarki kierują do lekarzy, odsiewając hipochondryków, ludzi z grypą itd.). Dostałem dwustronicowy formularz, gdzie napisałem wszystkie dane, opisałem z czym przychodzę. Pani w okienku zerknęła na objawy i powiedziała, że najwcześniej mogę być przyjęty za 2 godziny (widocznie uznała, że nie jest ze mną tak źle i mogę czekać, jak reszta ludzi – słusznie).

Nie uśmiechało mi się siedzenie z chorymi ludźmi na małej przestrzeni przez 2 godziny. Skoczyłem więc do domu, wziąłem prysznic, przebrałem się i poprosiłem kolegę Bartka o podwiezienie z powrotem do szpitala. Po kilkunastu minutach wezwano mnie do gabinetu. Tam powiedziałem pielęgniarce, że mam zapewne półpaśca (po angielsku “shingles”), po czym pokazałem jej rękę. Wystarczyło kilkanaście sekund i potwierdziła. Zapytała, skąd wiem o tym. No to jej odpowiedziałem, że się sam zdiagnozowałem dzięki Internetowi. Wydawała się ciężko zszokowana, że jakiś polaczek przychodzi tu do niej i operuje wiedzą medyczną haha Widocznie reszcie pacjentów, równie “skomplikowana” akcja, jak sprawdzenie objawów w necie, nie przychodzi do głowy. Aha, przy okazji dyskusji z pielęgniarką dowiedziałem się, że ospa wietrzna po angielsku to chickenpox  (ten sam wirus wywołuje półpaśca) :) Dostałem lek antywirusowy ciężkiego kalibru w ogromnych dawkach – mam brać przez 7 dni po 5 tabletek dziennie, co 4 godziny. To nie wyleczy choroby, ale sprawi że objawy będą mniej dolegliwe i skróci cały proces leczenia z kilku tygodni do jednego. Dostałem zakaz zbliżania się do chorych ludzi i do kobiet w ciąży. No i mam siedzieć w domu, nie pracować. Usłyszałem nawet żarcik w rodzaju “ale jak się dowiedzą, na co chorujesz, to i tak nie będą chcieli żebyś przychodził do pracy” :) Co prawda, półpaścem nie da się nikogo innego zarazić, ale za to ospą wietrzną już tak (jak wspomniałem – to ten sam wirus, bardzo zaraźliwy).

Dostałem receptę, druk zwolnienia lekarskiego, który trzeba dać wypełniony pracodawcy i poszedłem do apteki. To pierwszy raz, kiedy kupowałem leki na receptę w angielskiej aptece, więc doświadczenie to ciekawe. Okazało się, że nie muszę nic płacić aptekarzowi. Jest jedynie stała opłata za leki w wysokości 7 funtów, która trafia do NHS (tutejszy NFZ). Wisiała też cała kartka z listą przypadków, które uprawniają nawet do zwolnienia od tej niewielkiej opłaty. Wniosek: jak chorować, to tylko w UK (przynajmniej pod względem finansowym).

Ciekawy jest sposób, w jaki lek jest wydawany. Opakowanie ma wypukłości w jęz. Braille’a (super, to powinien być standard wszędzie na świecie), a z tyłu jest naklejka z zalecanym dawkowaniem, z moim imieniem i nazwiskiem. Obrazek:

Jak się teraz czuję? Zmulony lekiem (w opisie skutków ubocznych jest długa lista np. zawroty głowy, zmęczenie, możliwe wymioty, bóle głowy, drgawki, czy nawet halucynacje i encefalopatia lol!). Półpasiec swędzi okrrropnie, troszeczkę boli (a czytałem w relacjach innych ludzi, że ból może powodować tzw. chodzenie po ścianach – może to dopiero przede mną), powiększony i lekko bolesny węzeł chłonny pod prawą pachą, a poza tym wszystko w porządku.

Zastanawiałem się, czy publikować zdjęcia, bo w sumie to w jakiś sposób rozdawanie swojej prywatności. Z drugiej strony, jeśli prowadzę bloga tak osobistego, to muszę liczyć się z tym, że nie wolno mi unikać trudnych tematów (a komuś mogę pomóc np. rozpoznać chorobę u siebie). Decyzja zapadła. Dla ciekawych, jak półpasiec wygląda w moim przypadku, trzy fotki:

(to czarne u góry to kawałek mojego tatuażu na prawym ramieniu)

Walczę dalej :)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

8 Responses to “P jak Półpasiec”

  1. eryk mówi:

    Hej! Dzięki stary za info! Własnie tez załapałem ta samą syfoze ;P Kurna mus mi jutro zaraz po swietach do lekarza…shit! :( Mam tylko nadzieję ze przebieg choróbska będzie w miarę łagodny.Pzdr!

  2. admin mówi:

    Ależ proszę bardzo :) Po tygodniu chorobę wyleczyłem, nie cierpiałem za bardzo (lekkie bóle mniej więcej w momencie pisania tekstu, potem nic). Ważne żebyś jak najszybciej zaczął leczyć to cholerstwo, bo ludzie opisują w necie straszny ból i duże problemy ze skórą. No i unikaj ludzi, zwłaszcza kobiet w ciąży (bardzo niebezpieczne), małych dzieci no i ogólnie ludzi widocznie chorych (z mniejszą odpornością). Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! A jeśli masz ochotę zalajkuj mój profil na facebooku (masz linka w panelu po prawej) :)

  3. jumpingdoe mówi:

    Zmiany od półpaśca miałeś tylko na prawej ręce czy też w innym miejscu? (piszesz o wysypce na klacie, ale chcę się upewnić czy to, to samo). Z tego, co widzę nie pojawiły Ci się wyraźne pęcherze. Czy przy zanikaniu zmiany miałeś strupy, jak to piszą na wikipedii?

  4. admin mówi:

    @jumpingdoe: Prawa ręka poniżej ramienia, prawa ręka poniżej łokcia, prawy “cycek” blisko pachy. Pęcherze nie rozwinęły się do końca, bo od razu zacząłem brać ten lek przeciwwirusowy. Strupy były, ale ledwie zauważalne. Mam nadzieję, że w czymś pomogłem :)

  5. Ola mówi:

    Półpasiec rzeczywiście jest dosyć nieprzyjemnym schorzeniem. Jest w pełni uleczalny, ale niestety trzeba się z nim męczyć przez kilka tygodniu i często też zdarza się, iż świąd towarzyszy długo po zakończeniu leczenia… W moim wypadku najgorszy był nieustanny świąd i nerwobóle. Poza farmaceutykami, mi bardzo pomogły kąpiele z dodatkiem mączki owsianej oraz herbatka z nasion kozieradki i ziela melisy.

  6. iza mówi:

    Mnie zaatakował w ciąży. Najdłam się strachu o dziecko, ale na szczęście skończyło się dobrze :)

  7. - Dostęp do lekarzy bez kolejek od 1 dnia do 5 dni

  8. - Brak skierowań do lekarzy specjalistów

Leave a Reply