Niedziela pod znakiem LOSU (+update poniedziałkowy)

mar
26

Los. Kusić, nie kusić? Dziś los zakpił ze mnie i współlokatora Tomka. Zakpił też sam z siebie, więc pojedynek z losem wyszedł prawie na zero. Z przewagą dla… nikogo.

Historia, którą mam dziś do opowiedzenia wydaje się dostatecznie ciekawa, by przytoczyć ją w całości. Zwykła nudna niedziela 25 marca 2012 roku okazała się być dość niezwykłą.

Tło “historyczne”:

Dziś rano kolega Tomek pojechał na targowisko w dzielnicy Vauxhall. To miejsce interesujące – co niedzielę da się tam ustrzelić prawdziwe okazje – kupić coś wartościowego po śmiesznie niskiej cenie. Oczywiście jest też tam cała zgraja wszelkiej maści oszustów i naciągaczy, o czym kolega Tomek przekonał się dziś dość boleśnie. “Najlepsze”, że dał się nabrać na numer, którego ofiarą padały już znane nam obydwu osoby, ale i tak udało się cwaniaczkom zrobić go na szaro. Mowa o słynnym przekręcie “na laptopa”. Polega on, w skrócie mówiąc, na tym, że sprzedawca oferuje laptopa za pół ceny (lub mniej). Obok stoi samochód dostawczy (van). Sprzedawca mówi, że to super okazja, pokazuje torbę na laptopa, otwiera ją, w środku jest ten obiecany sprzęt. Gdy dochodzi do transakcji zaprasza ofiarę do samochodu. Tam jest negocjacja, bajer słowny, a sprzedawca trzyma torbę “w nogach”. Potem dzwoni do kogoś, żeby uzgodnić sprzedaż za tak okazyjną cenę. W tym wypadku chodziło o McBooka za 150 funtów. Po tym, gdy dochodzi do ostatecznego oglądania sprzętu i zapłaty, towar jest pakowany do torby na laptopa na oczach ofiary. Oszust, w przypadku Tomka, dorzucił do pakunku jeszcze iPhone’a z tekstem “a niech stracę”, co już zupełnie odebrało koledze zdolność trzeźwego osądu sytuacji. Kasa przeszła z ręki do ręki, nastąpiło zagadywanie, po czym ofiara otrzymała torbę. Pożegnali się uściskiem dłoni, Tomek odszedł z laptopem i iPhonem, samochód odjechał. Po chwili okazało się, że w środku torby była cebula w odpowiedniej wadze. Kropka.

Do tej pory kolega Tomasz pluje sobie w brodę i narzeka na własną głupotę – w końcu słyszał o podobnym numerze wiele razy, a i tak udało się go oszustom omamić. Po drodze do domu wyrzucił do śmieci wyjątkowo drogą cebulę ponieważ stwierdził, że i tak nie będzie mu smakowała. Nie dziwię się.

Po dojechaniu na “macierzystą” stację, Tomek skierował się w stronę domu. W połowie drogi, na chodniku, natknął się na reklamówkę i porozrzucane wokół niej przedmioty. Znalazł tam nauszne słuchawki i w połowie pełną dużą butelkę perfum Calvin Klein. Słuchawki okazały się być warte około 350 funtów (super hiper mega nówka wypas). Stracił więc kolega 150 funtów, zyskał torbę na laptopa (bez cebuli oraz laptopa), pół butelki perfum oraz drogie słuchawki. Los okazał się łaskawy.

Po południu postanowiliśmy się poszwędać po okolicy bez konkretnego celu. Odwiedziliśmy kilka sklepów, coś zjedliśmy, wypiliśmy po drinku w pubie i ruszyliśmy do domu. Po drodze kupiłem małą butelkę JD i wyjątkowo (nigdy tego nie robię) los – zdrapkę za 2 funty. Po zdrapaniu okazało się, że wygrałem 10 funtów. Rowerem pojechałem po odbiór wygranej i by wydać wszystko na kolejne losy (sklep jest jakieś 2 minuty obok rowerem). Z 10 funtów los oddał mi 6. Pojechałem ponownie, ale tym razem efekt był zerowy. Chwila zabawy warta 2 funty skończyła się więc bilansem ujemnym, -2 funty. Trudno, nic się nie stało.

Tomek zamknął się w swoim pokoju, ja w swoim. Po jakimś czasie przyszedł do mnie z propozycją, która ustawiła cały dalszy dzień. Powiedział, że ma znajomych, którzy się zrzucają na losy – zdrapki w dużej ilości i potem dzielą się wygranymi. Czasem przegrywają, ale generalnie wychodzą na plus. No i że może też tak zrobimy dla zabawy. Zgodziłem się, wyłożyliśmy po 50 funtów (czyli razem 100) i Tomek pojechał do sklepu po losy.

Założenie było i jest nadal takie, że ryzykujemy po 50 funtów na głowę i dążymy choćby do tego żeby się zwróciło. Albo przegramy wszystko, albo zyskamy cokolwiek, ale bez dalszego dokładania do zabawy.

Tomek kupił 2 rodzaje zdrapek, 50 sztuk po 2 funty. Rozłożyliśmy je na podłodze, podzieliliśmy się nimi i zaczęliśmy drapanie dwupensówkami.

Ze stu funtów wydrapaliśmy łącznie 68, czyli w plecy jesteśmy funtów 32. Warto zauważyć, że większość wygranej przyniósł jeden los, na którym było 40 funtów. To taka nowa zdrapka ze “stajni” National Lottery (tutejsze Lotto): “CARS & CASH”, czyli można wydrapać samochód jako nagrodę rzeczową lub nagrodę od 1 do 50 tys. funtów. Najlepsza zdrapka widoczna jest na poniższym zdjęciu:

A tutaj widać efekt całościowy drapania ( po lewej stronie losy puste, po środku “ścieżka” z substancją, którą się zdrapuje, po prawej losy wygrane):

Tomek miał pojechać by odebrać 68 funtów i za tę kwotę kupić kolejne losy. Niestety po domem omsknęła mu się noga na rowerze i rozwalił sobie palec. Polała się krew, palec został zabandażowany. Pojechałem więc ja. Kupiłem kilka rodzajów losów (jest ich chyba 8 lub więcej do wyboru, w “nominałach” 1,2,5 funtów). Większość wydałem na “samochody” po 2 funty, część na “olimpijskie” (logo olimpiady 2012) po 1 funt, oraz kilka innych (w tym 1x “Monopoly” za 5 funtów).

Po powrocie siedliśmy znów na podłodze i drapaliśmy. Tym razem z 68 wydanych funtów zwrot wyniósł 50. Od początku zabawy straciliśmy połowę – 50 funtów.

Na zdjęciu widać od lewej: wszystkie losy puste (łącznie z poprzednimi), powiększoną “ścieżkę” substancji zdrapywalnej, losy wygrane.

Nadszedł późny wieczór i kolej Tomka, by wymienić przychód na losy. Palec przestał krwawić, więc kolega jako integralna całość, nadawał się do wyjazdu po kolejną część tekturek.

50 funtów zmieniło się w 54. Zrobiłem kolejne zdjęcie wg. ustalonej i przytoczonej wyżej zasady (łącznie przegrane, łącznie ścieżka, wygrane):

Po tym podejściu (pierwszym na plus) przejrzeliśmy wszystkie przegrane wcześniej losy. Okazało się, że przegapiliśmy wygrane 5 funtów. Całkowity bilans: 100 wydane na początku – 59 wygrane = 41 funtów straty.

Sklepy już są zamknięte, więc wygrane losy na kwotę 59 funtów leżą na moim biurku. W kopercie spoczywa “ścieżka” substancji zdrapywalnej, która będzie powiększana do końca zabawy z włożoną stówką. Przegrane losy też oczywiście posiadam w celach blogowych.

Po tej ilości losów doszliśmy do kilku wstępnych wniosków, który typ gry przynosi jaki zwrot (oczywiście bierzemy po uwagę ewentualną losowość pakowania oraz wysyłanie w dane rejony kraju / miasta paczek z kuponami). Korzystaliśmy z dwóch sklepów w okolicy żeby dodać większy element nieprzewidywalności do gry (co ma dobre i złe strony). Nie bawimy się w rachunek prawdopodobieństwa, obliczenia (wątpię, czy w ogóle miałoby to sens).

Dalsza część zabawy już jutro wieczorem (poniedziałek 26 marca) :)

 UPDATE poniedziałkowy

Po powrocie z pracy miałem z Tomkiem drapać kupony. Niestety kolega ma jakieś inne zajęcie, więc do sklepu pojechałem sam. Na miejscu okazało się, że mam wygrane 69 funtów (a nie 59 jak pisałem wczoraj). Oczywiście mogła to być też pomyłka sprzedawcy – nie wiem. Po powrocie drapałem sam i wydrapałem tylko 20 funtów. Bolesna strata, oj bolesna. Losy na zdjęciu niżej (razem z tymi wczorajszymi, i z tą substancją zdrapywalną).

Wygrane 20 funtów znowu wymieniłem na losy. Tym razem zyskałem na jedynym kuponie z puli 10 funtów (obrazek niżej). Procentowo zwrot wyniósł 50%, no ale dziękuję bardzo za takie procenty, skoro w całym bilansie jesteśmy do tyłu 90 funtów ze 100. Tomek jeszcze o niczym nie wie i mam nadzieję, że mnie nie oskarży o rzekomą kradzież rzekomo wygranych losów.  :)

Na tym skończyła się dzisiejsza gra, no i jesteśmy coraz bliżej definitywnego końca zdrapkowej zabawy. Oczywiście wygrane 10 funtów zamienię na kolejne losy jutro i coś mi mówi, że to już będzie ostatnie drapanie :)

Podsumowanie na dziś. Jak uczono mnie lata temu w szkole, każdy system dąży do powrotu do równowagi. Po wczorajszym wielokrotnym graniu i wygrywaniu zdrapki osiągają powoli constans, czyli że przerżnę wszystko do zera. A National Lottery będzie się ciszyło, 100 do przodu :) Constans :)

Dziękuję za uwagę i do jutra! :)

  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
 

2 Responses to “Niedziela pod znakiem LOSU (+update poniedziałkowy)”

  1. Tadeusz mówi:

    No, jest poniedziałek a Ja się bardzo zaciekawiłem co z tymi losami będzie.

  2. admin mówi:

    @Tadeusz: dopiero z pracy wróciłem. Zaraz wycieczka do sklepu i dalsza gra :)

Leave a Reply